Rozdział 8
Anastazja *dom*
Wstała po godzinie 9. Wojtek znowu mi się śnił tylko tym razem byliśmy nad jeziorem z całym Afro i innymi osobami,których w ogule nie znam. Ale to był sen więc czego sie dziwić. Podniosłam się z łóżka i w tym momęcie zadzwonił mój telefon. Oczywiście na początku nie mogła go znaleźć ale po chwili znalazłam go obok łóżka na podłodze.
-Halo?
-Hej.Em nie obudziłem Cię?
-Nie właśnie wstałam i miałam iść do łazięki.
-Mógłbym przyjechać wsześniej?
-Jasne ale o której dokładnie?
-Za chwile?
-Ale jest dopiero 9:47
-Ale nie mogłem spać w nocy troche i... Ok to do 14
-Czekaj! Jeśli chcesz to przyjedz teraz jestem sama w domu zjemy razem śniadanie już wstawiam wode na herbate
-Ok,dzięki będe za chwile
-To czekam.Pa- Szybko zeszłam do kuchni i wstawiłam czajnik na gaz.-Kurde co on lubi jeść...-Powiedziałam sama do siebie stojąc przy otwartej lodówce. Po chwili zastanowienia stwierdziłam,że razem coś zrobimy.Kiedy zamykałam lodówke usłyszałam pukanie do dzwi. Odrazu poszłam otworzyć
-Hejka, po drodze zajechałem do sklepu bo pomyślałem,że może coś razem zrobimy
-Hej. Pomyślałam dokładnie o tym samym. Wchodz
-Ok. Czekaj buty ściągne.
-Jak coś jesten w kuchni. Co chcesz do picia?
-A co masz?-Zapytał sie Wojtas wchodząc do kuchni.
-Amm... Kawa różnego rodzaju,herbaty tak samo wybieraj.
-Herbate
-Jaką. Zwykłą czy owocową? -Kiedy sie o to zapytałam Wojtek podszedł do mnie od tyłu stając za mną i zaczął wybierać herbate
-Ta jest dobra. Powiedział pokazując mi opakowanie.
-To jest moja ulubiona.-Powiedziałam i sie uśmiechnełam
-A zobacz jak ładnie pachnie
-Rzeczywiście ładnie. Nigdy jej nie wąchałam.-Kiedy już wybraliśmy herbaty Wojtek cały czas przytulał mnie od tuły. Było to bardzo miłe i przyjemne.Czułam się taka bezpieczna.Zapomniałam już jak to jest. Zalałam herbaty i chciałam zanieść je na stół ale Wojtek dalej mnie trzymał
-Wojtek póścisz musze to postawić na stół.
-Ja to postawie a Ty idz po leki
-No tak. Już ide
-Kiedy wróciłam do kuchni stanęłam w progu dzwi bo Łozo jakoś dziwnie sie na mnie patrzył i sie uśmiechał.
-Czemu sie tak patrzysz?
-Lubisz koszykówke?
- Czy lubie? Gram od zawsze.
-Masz bardzo ładną koszulke
-Dzięki. Czekaj co? Ooo kurde.
-Co jest?
-Czemu mi nic nie powiedziałeś,że w piżamie jeszcze chodze?
-Nie wiedziałem.-Wtedy sie na niego spojrzałam.-No ok wiedziałem ale tak ślicznie wyglądasz.
-Jestem w koszulce NBA i króciutkich spodenkach... No tak dla faceta to jest śliczne.
-Ty we wszystkim wyglądasz ślicznie
-Pff jasne... To co jemy?
-Nie pójdziesz sie przebrać?
-Jest sęs jak zaraz sie ubrudze?
-A skąd wiesz,że sie ubrudzisz?
-Bo robimy naleśniki.
-Mmmm. To rób a ja popatrze.
-O nie nie ma tak dobrze. Robisz ze mną.
-Oj no dobrze. To Ty zajmij sie ciastem ja farszem
-Dobra to zaczynamy-Ja zaczęłam robić ciasto a Wojtek robił jakiś tam farsz.Kiedy stałam do niego tyłem zrobił mi pare zdjęć- Stoje tyłem ale wszystko widze.
-Oj no nie mogłem sie powstrzymaś. Ta koszulka te spodenki i Ty. To tak wszystko genialnie wygląda zobacz.-I wtedy pokazał mi zdjęcia. Naprawde mu wyszły.-Moge jedno wstawić na instagrama?
-Jeśli chcesz. Twarzy nie widać więc ok
- Dziękuje.-Powiedział i odrazu zaczął wybierać zdjęcie.
-Po 15 minutach śniadanie było gotowe.Kiedy już zjedliśmy posprzataliśmy po sobie a ja poszłam sie ubrać
-Wojtek!
-Słucham?
-Chodz na chwile do mnie
-Już ide... Co sie stało?-Zapytał wchodząc do pokoju.
-Ciepło dzisiaj jest?
- I to bardzo
-To czemu masz spodnie a bnie spodenki?
-Bo idziemy dzisiaj na zakupy.
-Co?
-Oj no prosze
-Jaaa pierwszy raz chłopak prosi mnie żebym poszła z nim na zakupy. Toć to szok.-Powiedziałam dziwnie i oboje zaczeliśmy się śmiać.
-Hahaha to jak. Jasne,że pójde tylko co założyć?
-Sukienke
-Jaką
-Emm tak jest ładna-Powiedział podają jedna z moich ulubionych sukienek.
-Ok to zaraz przyjde.-Poszlam do łazięki ubrałam się w sukienkę wybraną przez Wojtka u śmieszne czarne wzorki na pastelowym tle. Do tego ubrałam rzymki włosy związalam w wysokiego koka zrobilam bardzo leciutki makijarz czyli pomalowałam tylko oczy. Po 15 minutach byłam juz w salonie.
-Jaaa... Piękieni wyglądasz-I oczywiści pstryk kolejne zdjęcie
-Dziękuje. Czemu robisz mi tyle zdjęć?
-Bo jesteś bardzo fotogeniczna.
-Jasne chyba od dupy strony-Kiesy to powiedziałam oboje wybuchnelismy śmiechem ale Wojtas zaraz zrobił sie poważny.
-Od niej też. Od każdej strony.
-Dobra chodz już-Wyszlismy z domu i poszliśmy do samochodu Wojtka.
-Nasz cel Tarasy
-Jasne a teraz pilocie jedz.Powiedziałam i zalożyłam okulary na nos.
-Czekaj nie ruszaj sie...Ale ślicznie te ustawie na tapete
-Nie żartuj sobie.
-Nie żartuje. Zobacz klik i już jesteś na mym wyśfietlaczu.
-Żeby ci ekran nie pękł
-O to sie nie bój.
-Przez reszte drogi dużo rozmawialiśmy i żartowaliśmy w pewnym momęcie zrobiło mi sie niedobrze.
-Wojtek-Powiedziałam troche cichym głosem trzymając się za brzuch
-Anastazja co sie dzieje?
-Brzuch strasznie mnie boli
-Jedziemy do szpitala
-Nie prosze..-Kiedy to powiedziałam zrobiło mi sie ciemno przed oczami.
#Kolejny. Powoli ale jakoś idzie... Dziękuje za wasze komętarze dodajecie mi dużo otuchy dziękuje :* :D jesteście super.