Rozdział 5
Wojtek *dom*
Obudziłem się po 11 godzinie Anastazji już obok mnie nie było pomyślałem,że jest w kuchni. Ubrałem się i poszedłem do kuchni na chwile jeszcze zajrzałem do salonu jednak był w nim tylko Tomson i smacznie spał poszłem do kuchni ale tam nikogo już nie było. Podeszłem do lodówki i wyciągnęłem z niej butelkę zimnego mleka i wody dla Tomka,który pewnie zaraz by sie obudził. Wzięłem miske i nasypałem sobie do niej płatków i nalałem mleka.Kiedy jadłem do kuchni wszedł skacowany Tomek.
- Cześć. Tabletki tam gdzie zawsze a woda koło lodówki.
-Hej i dzięki właśnie miałem o to zapytać
-Cześć wszystkim-Powiedział już trochę trzeźwiejszy Baron
-YYY gdzie ty spałeś?
-Ja w wannie
-Co?! Przecież byłem niedawno tam i sie... Nie no wkręcasz
- Toć to nie moja wina żeś tak sie zamyślił,że mnie nie zobaczyłeś.Ale spokojnie nic nie widziałęm bo jeszcze spałem.-Powiedział i sie śmiał
-Jak ty tam zasnęłeś?
-Bo musiałem skorzystać a jak już skorzystałem to mi się nie chciało wracać to sie położyłem i jakoś tak zasnęłem
-Hahahaha!! Jednak jesteś głupi-Powiedział Tomek kiedy ledwo co połknął tabletkę
-Ej gdzie są wszyscy tak w ogule?-Zapytałem z nadzieją,że coś wiedzą
-Paulina pojechała z Anastazją z rana samego,chyba z Torresem i Ewą jak pewnie o to nie ci chodzi.
-Jak z Ewą?
-On miał jeszcze troche alko w sobie więc zadzwonił
-ehh no dobra...Zaraz przyjde ide po telefon
-Ok
Poszłem do sypialni po telefon i zobaczyłem,że koło łóżka jest jakieś opakowanie z lekami w środku
-Pewnie musiała je zgubić jak wychodziła.-Powniedział Tomek
-Pewnie tak.Musze jej to oddać
-Z pewnościom.Stary ja już lece do domu sie kimnąć
-Ta jasne tylko jestem młodszy od ciebie więc...
-Dobra nie łap mnie za słówka młody. Nara
-No cześć
-A no tak Baruś jedzie ze mną
-no ok.
-Zadzwoń do niej
-Tak wiem mamusiu
-Grzeczny chłopiec
-Dobra spadaj
-Cześć synku-Powiedział i sie śmiał jednocześnie tak jak ja.
Wzięłem telefon i zobaczyłem,żę mam wiadomość o Nastki;
Od. Nastka
Hej Wojtek.
Chciałąm się tylko zapytać czy nie zostawiłam gdzieś takiego biało-niebieskiego opakowania z lekami w środku?Bo nigdzie nie mogę ich znaleźć? Prosze odpisz jak najszybciej :(
Wiadomość dostałem pare minut temu więc odrazu odpisałem:
Do. Nastka
Hej Nastko :* Tak zostawiłaś leżały koło łóżka jak chcesz to mogę zaraz ci je przywieść.
Od. Nastka
Dzięki wielkie już myślała,że zgubiłam.Możę spotkajmy się w Złotych Tarasach za 30 minut?
Do. Nastki
Jasne już się zbieram do zobaczenia :* za niedługo :D
Odpisałem i szybko poszedłem się przygotować do spotkania.Nie wiedziałem jednak co mnie na nim spotka. Kiedy już wychodziłem z do mu miałem jakieś dziwne przeczucie,że coś się stanie. Kiedy dojechałem już do Tarasów nie wierzyłem w to co zobaczyłem
# Przepraszam,że taki krótki :(.następny rozdział postaram się napisać dłuższy. Komętujcie i mówcie czy się podoba czy nie. Pozdrawiam :* :D
Na tym blogu będę pisała historie którą już wcześniej pisałam ale nie dokończyłam...Cała ta historia,którą teraz pisze jest całkowicie zmyślona.Tak więc miłego czytania. POZDRAWIAM :D
Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 30 lipca 2015
poniedziałek, 27 lipca 2015
Rozdział 4
Anastazja *don*
kiedy weszłam już do domu moja przyjaciółka nie spała tylko była w kuchni i robiła śniadanie. Zastanawiałam się czy opowiedzieć jej o tych snach i o tym,że spotkałam Łoza w aptece.
-Hej. Gdzie byłaś?
-Hej. W aptece. Jak sie spało?
- Bardzo dobrze
-Ej wiesz,że jak chcesz iść na przesłuchania w poniedziałek to nie możesz iść do szkoły
- Tak wiem. ą ty nie idziesz? Przecież miałaś mnie wspierać
- tak wiem ale w the voice będzie grało Afromental iii...
- Ale przecież nie wiadomo czy pójdziemy pamiętasz masz układ? Nie mogę iść tam sama.Ale czekaj czego ty sie boisz przecież dzisiaj idziemy na zlot, na ich zlot. Wiesz zlot fanów Afromętal. Więc powiedz o c chodzi?- Wtedy opowiedziałam jej o wszystkim, o snach i o spotkaniu w aptece.
-Zaraz czekaj po tym co mi powiedziałaś i to jego zachowanie w aptece... Wygląda na to,że ty też mu się śniłaś i to chyba nie raz.
-No wiem i dlatego się boje o jeśli to prawda to pewnie będzie chciał pogadać a ja się tego boje trochę
-Nie myśl teraz o tym bo zobacz jak jest późno a na zlot i tak idziemy więc nie gadaj tyle tylko jedz.
-Ehh no dobrze.-Powiedziałam i z niechęcią zjadłam śniadanie. Nie za bardzo chciałam iść na ten zlot bo nie wiedziałam co mnie tam czeka.Po zjedzeniu śniadania poszłyśmy do pokoju żeby coś wybrać na ten zlot.Paulina ubrałam to:

A ja to:

Kiedy już się ubrałyśmy zeszłyśmy na dół do salonu.
-Mamy jeszcze dwie godziny więc możemy już powoli iść
- No to idziemy.-Powiedziałam i się uśmiechnęłam.Próbowałam nie myśleć o Wojtku i nawet całkiem dobrze i to wychodziło.
-Widzę,że humorek ci się poprawił
- A żebyś wiedziała,że tak. To jak idziemy?
-A no właśnie idziemy czy jedziemy?Bo ja bym chciała jeszcze do klubu zajść i zabalować trochę bo w końcu sobota.
-Dobry pomysł. Dobra to po zlocie pójdziemy na impreze. Ja moge prowadzić bo prawko mam ale mój samochód w mechanika jest więc mamy problem
- To pojedziemy moim
-No tak. Nadal nie mogę się przyzwyczaić,że masz samochód
- Dobra chodź już do długa droga przed nami.
Anastazja *don*
kiedy weszłam już do domu moja przyjaciółka nie spała tylko była w kuchni i robiła śniadanie. Zastanawiałam się czy opowiedzieć jej o tych snach i o tym,że spotkałam Łoza w aptece.
-Hej. Gdzie byłaś?
-Hej. W aptece. Jak sie spało?
- Bardzo dobrze
-Ej wiesz,że jak chcesz iść na przesłuchania w poniedziałek to nie możesz iść do szkoły
- Tak wiem. ą ty nie idziesz? Przecież miałaś mnie wspierać
- tak wiem ale w the voice będzie grało Afromental iii...
- Ale przecież nie wiadomo czy pójdziemy pamiętasz masz układ? Nie mogę iść tam sama.Ale czekaj czego ty sie boisz przecież dzisiaj idziemy na zlot, na ich zlot. Wiesz zlot fanów Afromętal. Więc powiedz o c chodzi?- Wtedy opowiedziałam jej o wszystkim, o snach i o spotkaniu w aptece.
-Zaraz czekaj po tym co mi powiedziałaś i to jego zachowanie w aptece... Wygląda na to,że ty też mu się śniłaś i to chyba nie raz.
-No wiem i dlatego się boje o jeśli to prawda to pewnie będzie chciał pogadać a ja się tego boje trochę
-Nie myśl teraz o tym bo zobacz jak jest późno a na zlot i tak idziemy więc nie gadaj tyle tylko jedz.

A ja to:

Kiedy już się ubrałyśmy zeszłyśmy na dół do salonu.
-Mamy jeszcze dwie godziny więc możemy już powoli iść
- No to idziemy.-Powiedziałam i się uśmiechnęłam.Próbowałam nie myśleć o Wojtku i nawet całkiem dobrze i to wychodziło.
-Widzę,że humorek ci się poprawił
- A żebyś wiedziała,że tak. To jak idziemy?
-A no właśnie idziemy czy jedziemy?Bo ja bym chciała jeszcze do klubu zajść i zabalować trochę bo w końcu sobota.
-Dobry pomysł. Dobra to po zlocie pójdziemy na impreze. Ja moge prowadzić bo prawko mam ale mój samochód w mechanika jest więc mamy problem
- To pojedziemy moim
-No tak. Nadal nie mogę się przyzwyczaić,że masz samochód
- Dobra chodź już do długa droga przed nami.
- Haha ta już lecę.- Kiedy doszłyśmy do domu mojej przyjaciółki od razu weszłyśmy do samochodu. Paulina miała przy sobie kluczyki.Włożyłam kluczyki do stacyjki i ruszyłyśmy. Na miejscu byłyśmy po 30 minutach.Postanowiłyśmy,Ze Paulina poczeka w kolejce a ja pójdę po coś do picia do sklepu.Gdy tak szłam zobaczyłam mojego byłego chłopaka obciskującego się z Olką.Nie wiedziałam jak on mógł mnie zdradzić z nią. Rozkleiłam się i poszłam usiąść na ławkę. łzy leciały mi p[o policzkach strumieniami,czułam ciągle coś do niego mimo tego co mi zrobił.
-Może chusteczkę?-zapytał mnie obcy mężczyzna jednak jego głos był mi znamy ale nie wiedziała skąd
-Nie dziękuje mam swoje-Powiedziałam wyciągając paczkę chusteczek
-Ty pewnie na zlot-Powiedział siadając koło mnie.
-Tak ale chyba zrezygnuje i pojade do domu.W tym momęcie wyciągnęłam telefon z torebki żeby sprawdzić godzinę. była 18:30. Za pół godziny miał rozpocząć się zlot i tej porze powinna wziąść leki.Przypomniał mi sie wtedy moje sny. Zastanawiałam się czy podnieść głowę do góry bardzo sie wahałam.Ale w końcu to zrobiłam.-O kurde-tylko to udało mi się wyksztusić było identycznie jak w pierwszym śnie.Wtedy oderwałam swój wzrok od Łoza,który próbował coś powiedzieć ale nie wiedział co. Spojrzałam na droge ,którą szli Miłosz Z Olką zatrzymali się przy drzewie i zaczeli sie obciskiwać dalej nie mogłam na to patrzeć robiło mi się niedobrze.-Dlaczego on mi to robi.Powiedziałam po cichu do siebie i zaczełam znowu płakać.
-Ej nie płacz przez tego idiotę.On nie jest wart twoich łez. Nie płacz już-powiedział i mnie przytulił.
-Jak w tym śnie.-Powiedziałam znowu sama do siebie ale tym razem ciszej.
-Śniłem ci się?
-yyy tak śnisz już ni się od jakiegoś czasu...-Powiedziałam i spuściłam głowę w dół.On wtedy delikatnie podniósł mi ją swoją dłonią. Nie wiedziałam nawet jak i kiedy to sie stało ale pocałował mnie. Nie da się opisać tego co wtedy czułam.Kiedy już się od siebie oderwaliśmy on mnie przytulił i szepnął mi do ucha.
-Jesteś panią moich myśli i marzeń teraz i już zawsze.
-Ale...-Nie wiedziałam co powiedzieć on wtedy znowu mnie pocałował.
-Chodźmy już na ten zlot.
-Ale ja jestem Z przyjaciółką
- Masz jej jakieś zdjęcie?
-Tam trzymaj-I podałam mu telefon.
- No to chodź
-Ok.Tylko ja jeszcze muszę do sklepu zajść.
-No to chodź.-Powiedział i złapał mnie za rękę. W sklepie kupiłam dwie nestea i wróciłam do Wojtka który czekał przed sklepem.
-No możemy już iść.-Powiedziałam a on znowu złapał mnie za rękę.-Gdzie my idziemy?
-Za kulisy chyba,że chcesz być gnieciona przez te tłumy
-Wiesz co dobry pomysł te kulisy ale co z Pauliną
- Sprawa załatwiona wysłałem jej zdjęcie dla Tomsona a on już się nią zajmie
- yyyy....
-To znaczy,że już na ciebie czeka za kulisami. Bez skojarzeń
-Ale jakie skojarzenia,co ci po głowie chodzi?
- MI to... Ej dobra jesteś. Zgasiłaś mnie.
-Ale ja nawet nie próbowałam.-Oboje zaczeliśmy się śmiać. Kiedy doszliśmy do klubu do zlotu został 5 minut. Paulina stała z Tomsonem i oboje się śmiali.
-No w końcu gdzieś ty była miałaś iść do sklepu obok a nie bo domu po picie.
-Długa historia.
-Czy chodzi tu o ten sen?
-Em opowiem ci jak już wrócimy do domu
-Ale jak wrócimy do domu to ja nie będe w stanie cię słuchać-wtedy Tomson i Łozo podeszli do nas.
-Czy w planach macie dzisiaj jakąś imprezkę?-Zapytał sie Tomek
- No można tak powiedzieć
-Ej chłopaki impreza!!!!!-Krzykneli oboje a reszta zespołu od razu podbiegła do nas
-Kiedy i gdzie?-Zapytał sie Śniady skacząc Dziamasowi po plecach.
- Po zlocie i jeszcze nie wiemy gdzie- Powiedziała Paulina.
- Idziemy z wami!!!! Możemy??
-Jasne,że nie...Żartowałam jasne,że możecie
-Jeee impreza impreza.-Krzyczeli każdy do siebie.
-Nastka
-hmm?
-Leki...
-A no tak dzięki- Kiedy już wyciągnełam opakowania po lekach wszyscy sie na mnie krzywo patrzyli-Emm mus to mus.-Powiedziałam bo nie miałam pojęcia co zrobić.
-Chłopaki na scene-Krzyknął ich menażer.Chłopaki poszli a mi i mojej przyjaciółce zaczęło się nudzić bo nic nie widziałyśmy.Postanowiłyśmy,że pójdziemy na widownie.Ochroniarz był bardzo miły więc pomógł nam wejść pod scene. Kiedy chłopacy nas zobaczyli tylko sie uśmiechneli. Kiedy grali piosenkę Love Song Wojtek puścił mi oczko a ja sie uśmiechnęłam.
-Boże Łozo puścił mi oczko widziałaś-Powiedziała dziewczyna stojąca obok mnie
-Tak jasne widziałam- Powiedziałam i się uśmiechnęłam. Zlot skończył się po godzinie. Chłopaki rozdawali autografy dla fanów.Paulina wpadła na pomysł żeby podejść do nich i też wziąść ja stwierdziałm,że też wezmę dla siostry bo też ich lubi.
-Hej mogę autograf.-Podeszłam do Łoza i uśmiechnełam się on zrobił to samo
-No jasne dla kogo?
-Dla Ani.-On na mnie spojrzał się pytająco?
-Em moja siostra was kocha. -On chyba zajarzył o co chodzi. To samo zrobiłam chłopakami. Kiedy już miałam wszystkie autografy zrobiło mi się duszno więc wyszłam przed klub i usiadłam na murku.
-Czemu wyszłaś?
-Duszno tam trochę. a ty czemu nie rozdajesz autografów?
-Skończyłem już
-Jasne. Do Ciebie była najdłuższa kolejka...
-Ale już skończyłem.To co robimy?
-Czekamy na resztę i idziemy do klubu
-Ale wiesz,że im sie troche zejdzie.
-Wiem
-I masz zamiar siedzieć na zimnym betonie z chorymi nerkami?
-Skąd to wiesz?
-W aptece.
-Dobra nie kończ.-Wstałam i szłam w kierunku samochodu.
-Czekaj
-Co?
-Nie bądź zła ja wtedy chciałem wiedzieć...
-Dobra nie ważne.
-Ważne bo teraz nie będziesz chciała ze mną gadać.
-Nie gadajmy o tym,że jestem chora ok?
-No dobrze-Wtedy podszedł do mnie i mocno przytulił
- Co ty robisz?
-Przytulam cie?
-Ale po co.-i wtedy zobaczyłam Olkę idącą w naszą stronę
-Hejka. moge autograf?
-Ta masz jakąś kartke?
-Nie ale może na koszulce
- No dobra.-Ona wtedy wzieła swoje długie blond włosy do tyłu.
-A ty co robisz?
-Nie chce żeby ci przeszkadzały
-Spokojnie nie przeszkadzają.Daj rękę
-Ale ja chciałam na koszulce.
-No a koszulke masz na długi rękaw więc
-Ale ja chciałam w okolicach biustu
-Ale mi będzie nie wygodnie pisać bo masz za duży dekolt
-Czekaj jednak mam kartke.-Ona dała mu kartke a on jej sie podpisał. Spacerowaliśmy i rozmawialiśmy.Po 15 minutach wróciliśmy pod budynek w którym był zlot.Chłopacy z Pauliną właśnie wychodzili.
-To jak możemy jechać
- Jasne
-To chodź do samochodu
-Ej ale zaraz ja mam lepszy pomysł
- Czyli.
-Jedziemy na domówke
-Gdzie?
-No do mnie-Wojtek popatrzał na mnie i patrzał czy sie zgodze.
-Ja sie zgadzam ale nie wiem jak Nastka?
-W sumie to ja też ale najpierw będę musiała skoczyć do domu na chwile.
-Ok to spotkamy sie na miejscu.
-Ale my nie wiemy gdzie ty mieszkasz?
-To ja pojade z wami bo i tak z Baronem przyjechałe więc swoim samochodem nie jestem i odrazu pokaże wam droge.
- OK to za godzine u mnie.
- NO to do zobaczenia później-Powiedziałam i chciałam już odejść ale ojtek złąpał mnie za rękę i obkręcił do siebie.
- tak bez pożegnania?
-Przecież jeszcze sie zobaczymy dzisiaj
-No ale prosze....-Zrobił mine szczeniaczka
-Daj mu tego buziaka bo tak będziemy stać do jutra- Zaśmiał się Śniady a Łozo zaczął się szczerzyć. Nie miałam wyjścia i chciałam pocałować w policzek ale on specjalnie odwrócił głowę i pocałowaliśmy się w usta.
-JEST!!
- Dobra o niech sie dalej cieszy a my jedziemy-Powiedział Tomson wołając mnie do samochodu. Wsiadłam odpalilam samochód i ruszyliśmy w strone mojego domu po 30 minutach byliśmy na miejscu
-To wy poczekajcie a ja szybko wezme to co mam wziąść.
-ok-powiedzieli zgodnie a ja wyszłąm.
-Szybko wbiegłam do swojego pokoju i wziełam małą czarną torbę z nike i wsadziłam do niej pare rzeczy swoich i mojej przyjaciółki, spakowałam do niej jeszcze swoje leki i wyszłam z domu zamknełam go na klucz i poszłam do samochodu.Wsadziłam torbę do bagażnika i weszłam na miejsce kierowcy. Tomek nie miał prawa jazdy ze sobą więc tłumaczył mi jak jechać. Po 20 Minutach byliśmy na miejscu.Kiedy weszliśmy do środka wszyscy już tam byli.
-To co zaczynamy-Powiedział Alek stawiając na stole dwie finlandię
-Mi nie lej bo ja nie pije-Powiedziałam a wszyscy się na mnie popatrzyli.
- ja też nie będe pił
-Dobra to,że Anastazja nie pije to rozumiem ale,że ty?
-Co Łozo nie pije??
-A co w tym dziwnego-Powiedział i poszedł do kuchni po różne soki i colę- Nie wiedziałem co lubisz.
- Sok pomarańczowy jak masz
-Jasne już nalewam-Wszyscy patrzeli się na nas jak na idiotów
- Paulina ty będziesz pić co nie?- Powiedział z nadzieją Alek
-Ja by nie piła.No jasne lej.
Zabawa powoli się rozkręcała wszyscy tańczyli,pili i śpiewali. Impreza skończyła się po godzinie 3 wszyscy już praktycznie spali tylko ja z Wojtkiem siedzieliśmy i gadaliśmy
-Dobra idź już spać
-Ale nie chce mi się spać
- ta a ziewasz co chwile i z resztą ledwo siedzisz
-Em no ok. Gdzie mogę się położyć?
- Chodź na góre
-Yhm-Nie miałam siły iść Wojtek to zobaszył i wzioł mnie na ręce
- Co ty robisz?
-Ledwo idziesz Więc eskortuję cię do pokoju. Przepraszam za bałagan nie zdążyłem posprzątać.-Powiedział i położył mnie na łóżko.I pocałował w czoło.-Dobranoc
-Zostań ze mną. Prosze
-Na pewno
-Tak.
-OK-Powiedział i usiadł pod ścianą
-Co ty robisz?
- Siedzę
-Chodź tu się kładź koło mnie i się nie wydurniaj
- Jesteś pewna?
-Tak chodź-Kiedy to powiedziałam on wstał z podłogi i położył się koło mnie
-Na pewno chcesz żebym tu z tobą był?
- Jak nigdy wcześniej a teraz śpij
Po jakiś 10 minutach zasnęłam przytulona do Wojtka on zasnął zaraz po mnie.
# KOMĘTUJCIE PISZCIE CZY SIĘ PODOBA. PRRRROSZE
piątek, 24 lipca 2015
Rozdział 3
Anastazja *rano*
Wstałam przed godziną 8. Ten Wojtek znowu mi się śnił,on nie wylatuje mi z głowy.Wyszłam po cichu z łóżka żeby wziąść leki.-Kurde skończyły mi sie.-Powiedziałam i westchnęłam ubrałam siwe dresy z krokiem jasno niebieską bokserkę i na to zapinaną czarną bluze do tego założyłam trampki za kostkę wziełam portfel,telefon i wyszłam. Apteka nie była daleko więc postanowiłam truchtem po niej pójść. Po jakiś 10 minutach byłam na miejscu.
-Dzień dobry-Powiedziałam wchodząc jednocześnie się szczerząc.
-O witam naszą stałą klijętke-Powiedział właściciel apteki a jednocześnie lekarza który wypisywał mi recepty.
-Czy ja wiem czy taka stała...-Powiedziałam stając w kolejce. Czekając tak do kolejki doszedł jakiś mężczyzna. Moją uwagę przykuł jego głos,który dość dobrze znałam ale nie mogłam sobie przypomnieć. Stwierdziłam,że zobaczę kto to dopiero jak będę wychodziła.
-Hej młoda.-Powiedziała Wiktoria która dopiero się uczyła tych wszystkich nazw leków itp. Ja nie wiem jak ona to zapamiętuje.- Szefuńciu zaraz przyniesie twoją receptę. Oo rajuśku to naprawdę ty?!!
-Ale,że kto?-Wtedy automatycznie się odwróciłam. Nie mogła uwierzyć w to co wtedy zobaczyłam. Stał za mną od samego początku to był
-Aaaa Łozo daj mi autograf!!- Dalej Wiktoria się darła w niebo głosy.
-Nela nie drzyj się tak -Powiedziałam bo już nie mogłam wytrzymać jej pisków.
-Jasne a masz coś do pisania?
-Tak jasne trzymaj .Iiiii nie mogę uwierzyć,że to ty.Dzięki.
-O widzę,że mój drugi stały klijęt też się zjawił-Zaśmiał się mój lekarz.
-Jak to drugi to kto jest pierwszy? -Zapytał się Łozo
-A tu patrz twoja rywalka-Szefuńciu wtedy pokazał mu na mnie palcem.Do tej pory starałam się uniknąć z nim kontaktu wzrokowego.On wtedy się na mnie spojrzał ale stałam do niego tyłem
- Ile płace?-Zapytałam aby uniknąć z nim rozmowy.
-450 złoty.
-Łał-Powiedział Wojtek i zrobił wielkie oczy.
-Eh przez te tabletki niedługo wyniszczysz sobie organizm próbowałem umówić Cię do specjalisty ale i tak byś musiała czekać pół roku.
-Już i tak mi pan pomógł. Gdyby nie te leki to pewnie wąchała bym kwiatki pd spodu.
'-Ajj czy ty zawsze musisz tak głupio gadać?
-Nic nie zrobisz taki klimat.-I zaczeliśmy się śmiać.Wtedy bezmyślnie odwróciłam się w stronę Wojtka.Ten kiedy mnie zobaczył nie wiedział co powiedzieć.
-To ty...Ty...- Zaczął się jąkać
-Młoda bierz tą pierwsza dawkę bo w domu zapomnisz.
-Ok,ok Już łykam.-I wziełam wszystkie trzy naraz do buzi aby połknąć.
-Tak bez wody?
-Nie potrzebuje. To do widzenia i miłego dnia. powiedziałam i wyszłam nie zwracając uwagi na Łoza.
Apteka. Łozo
-Ładna co nie?-Powiedział aptekarz.
-Znam ją ale nie wiem skąd.- Powiedziałem tak bo nie chciałem mówić,że ona śni mi się już od kilku dni.
-Piękna i mądra ale szkoda,że aż taka chora...
-Chora na co?
-Jej nerki powoli przestają pracować leczy się na nie już od dawna.
-Ale to czemu nie wykonają przeszczepu czy coś w tym stylu?
-Nie jest tak łatwo zwłaszcza teraz kiedy przestała jeździć na dializy bo w bankach krwi nie ma jej grupy. Przez to jest jeszcze gorzej.
-A jaką ma grupę krwi?
-0
- Naprawdę żadką ale znak kogoś kto ma taką grupe i kto by jej pomógł.
- Naprawdę?
-Tak. Dobra ja już muszę lecieć bo ,am zlot dzisiaj wpadnę jutro i pogadamy na ten temat.
-Ok to powodzenia na koncercie.Narka.
-No dzięki cześć-Powiedziałem i wyszłem z apteki teraz już wiedziałem co mam zrobić żeby ją poznać i dowiedzieć się czemu mi się śni. Kiedy dojechałem na próbę wszyscy już tam byli więc mogliśmy zacząć.Po 2 godzinach grania rozjechaliśmy się do domów żeby przygotować się na zlot.Kiedy już byłem gotowy pojechałem pod umówiony klub jednak byłem przed czasem więc postanowiłem pójść przejść się do parku obok. Chodziłem różnymi ścieżkami aż dotarłem do ławki ze snu jednak była ona pusta,nikt na niej nie siedział,stwierdziłem,że zrobię jeszcze jedno kółko i wtedy pójde już do klubu. Kiedy znowu przeszedłem tą samą trasę spojrzałem na ławkę ponownie. Wtedy ujrzałem coś czego pragnęłem już od dawna.
Anastazja *rano*
Wstałam przed godziną 8. Ten Wojtek znowu mi się śnił,on nie wylatuje mi z głowy.Wyszłam po cichu z łóżka żeby wziąść leki.-Kurde skończyły mi sie.-Powiedziałam i westchnęłam ubrałam siwe dresy z krokiem jasno niebieską bokserkę i na to zapinaną czarną bluze do tego założyłam trampki za kostkę wziełam portfel,telefon i wyszłam. Apteka nie była daleko więc postanowiłam truchtem po niej pójść. Po jakiś 10 minutach byłam na miejscu.
-Dzień dobry-Powiedziałam wchodząc jednocześnie się szczerząc.
-O witam naszą stałą klijętke-Powiedział właściciel apteki a jednocześnie lekarza który wypisywał mi recepty.
-Czy ja wiem czy taka stała...-Powiedziałam stając w kolejce. Czekając tak do kolejki doszedł jakiś mężczyzna. Moją uwagę przykuł jego głos,który dość dobrze znałam ale nie mogłam sobie przypomnieć. Stwierdziłam,że zobaczę kto to dopiero jak będę wychodziła.
-Hej młoda.-Powiedziała Wiktoria która dopiero się uczyła tych wszystkich nazw leków itp. Ja nie wiem jak ona to zapamiętuje.- Szefuńciu zaraz przyniesie twoją receptę. Oo rajuśku to naprawdę ty?!!
-Ale,że kto?-Wtedy automatycznie się odwróciłam. Nie mogła uwierzyć w to co wtedy zobaczyłam. Stał za mną od samego początku to był
-Aaaa Łozo daj mi autograf!!- Dalej Wiktoria się darła w niebo głosy.
-Nela nie drzyj się tak -Powiedziałam bo już nie mogłam wytrzymać jej pisków.
-Jasne a masz coś do pisania?
-Tak jasne trzymaj .Iiiii nie mogę uwierzyć,że to ty.Dzięki.
-O widzę,że mój drugi stały klijęt też się zjawił-Zaśmiał się mój lekarz.
-Jak to drugi to kto jest pierwszy? -Zapytał się Łozo
-A tu patrz twoja rywalka-Szefuńciu wtedy pokazał mu na mnie palcem.Do tej pory starałam się uniknąć z nim kontaktu wzrokowego.On wtedy się na mnie spojrzał ale stałam do niego tyłem
- Ile płace?-Zapytałam aby uniknąć z nim rozmowy.
-450 złoty.
-Łał-Powiedział Wojtek i zrobił wielkie oczy.
-Eh przez te tabletki niedługo wyniszczysz sobie organizm próbowałem umówić Cię do specjalisty ale i tak byś musiała czekać pół roku.
-Już i tak mi pan pomógł. Gdyby nie te leki to pewnie wąchała bym kwiatki pd spodu.
'-Ajj czy ty zawsze musisz tak głupio gadać?
-Nic nie zrobisz taki klimat.-I zaczeliśmy się śmiać.Wtedy bezmyślnie odwróciłam się w stronę Wojtka.Ten kiedy mnie zobaczył nie wiedział co powiedzieć.
-To ty...Ty...- Zaczął się jąkać
-Młoda bierz tą pierwsza dawkę bo w domu zapomnisz.
-Ok,ok Już łykam.-I wziełam wszystkie trzy naraz do buzi aby połknąć.
-Tak bez wody?
-Nie potrzebuje. To do widzenia i miłego dnia. powiedziałam i wyszłam nie zwracając uwagi na Łoza.
Apteka. Łozo
-Ładna co nie?-Powiedział aptekarz.
-Znam ją ale nie wiem skąd.- Powiedziałem tak bo nie chciałem mówić,że ona śni mi się już od kilku dni.
-Piękna i mądra ale szkoda,że aż taka chora...
-Chora na co?
-Jej nerki powoli przestają pracować leczy się na nie już od dawna.
-Ale to czemu nie wykonają przeszczepu czy coś w tym stylu?
-Nie jest tak łatwo zwłaszcza teraz kiedy przestała jeździć na dializy bo w bankach krwi nie ma jej grupy. Przez to jest jeszcze gorzej.
-A jaką ma grupę krwi?
-0
- Naprawdę żadką ale znak kogoś kto ma taką grupe i kto by jej pomógł.
- Naprawdę?
-Tak. Dobra ja już muszę lecieć bo ,am zlot dzisiaj wpadnę jutro i pogadamy na ten temat.
-Ok to powodzenia na koncercie.Narka.
-No dzięki cześć-Powiedziałem i wyszłem z apteki teraz już wiedziałem co mam zrobić żeby ją poznać i dowiedzieć się czemu mi się śni. Kiedy dojechałem na próbę wszyscy już tam byli więc mogliśmy zacząć.Po 2 godzinach grania rozjechaliśmy się do domów żeby przygotować się na zlot.Kiedy już byłem gotowy pojechałem pod umówiony klub jednak byłem przed czasem więc postanowiłem pójść przejść się do parku obok. Chodziłem różnymi ścieżkami aż dotarłem do ławki ze snu jednak była ona pusta,nikt na niej nie siedział,stwierdziłem,że zrobię jeszcze jedno kółko i wtedy pójde już do klubu. Kiedy znowu przeszedłem tą samą trasę spojrzałem na ławkę ponownie. Wtedy ujrzałem coś czego pragnęłem już od dawna.
środa, 22 lipca 2015
Rozdział 2
Piątek/rano.
Łozo
Obudziłem się o 5 nad ranem. Śniła mi się śliczna brunetka o pięknych ciemno brązowych oczach. Nie wiedziałem jednak kim ona była i nie dawało mi to spokoju. Przeżyła zdradę tak jak ja. Czy istnieje naprawdę? Leżałem tak przez kolejne godziny i rozmyślałem kim ona jest i czy ją znam. O 11 ubrałem się i pojechałem do Domu Pracy Twórczej na próbę,jednak nie mogłem się skupić.
*DPT
Tomson
Nie wiem co się dzieje z Wojtkiem...Nie jest skoncentrowany,za późno wchodzi w zwrotki. Może coś stało się w jego rodzinie,albo się zakochał. Nie wiem ale nie będę się go o to pytał.Bo tak będzie lepiej. Kiedy będzie chciał pogadać to sam przyjdzie.
*Dom Anastazji
Anastazja
Obudziłam się po 5 byłam strasznie zmęczona ale nie mogłam zasnąć. Ciągle myślałam o tym śnie z Wojtkiem i czemu akurat on mi się śnił. To było dla mnie dziwne.Leżałam do godziny 8 bo dziś miałam na później do szkoły. Wstałam i ubrałam się w neonowo zieloną sukienkę i sandały.Wyszłam z domu i kierowałam się w stronę domu Pauliny,która mieszkała 4 domy dalej. Poszłyśmy do szkoły i żyłyśmy tylko zlotem,który miał jutro być.Po powrocie do domu nie miałam co robić więc postanowiłam,że pogram trochę na gitarze.Co prawda nie umiem za dobrze bo niedawno zaczęłam się uczyć ale szybko łapałam. Po godzinie zgłodniałam więc odłożyłam gitarę na jej miejsce i zeszłam do kuchni. W domu było tylko młodsze rodzeństwo siostra Ania miała 12 lat a brat Piotrek 10 i oboje grali na komputerze.Zrobiłam sobie płatki i usiadłam przed swojego laptopa,którego zostawiłam wczoraj na bladzie.Wzięłam go i włączyłam,weszłam na facebooka zobaczyłam,że moja przyjaciółka jest aktywna postanowiłam,że napisze.
-hej. Co takiego porabiasz? ;D
- Podejmuje bardzo ważną decyzje. Pomożesz mi?
- Jasne ale najpierw powiedz o co chodzi?
- Chcę wziąść udział w the voice of poland albo w MBTM ale nie mogę się zdecydować.Pomóż!
- To super,Ze w końcu chcesz rozwijać swój talent. Nawet nie wiesz jak się ciesze. A według mnie to zależy gdzie będziesz czuła się lepiej...
- Ja bardziej chyba bym chciała iść na przesłuchania do MBTM ale boje się trochę... :(
- Ale zawsze będziesz miała strach przed pierwszym występem to nieuniknione ale zawsze będę z Tobą kiedy będą przesłuchania do MBTM?
- W poniedziałek o 13:20 a do the voice o 15:40
- No to zrobimy tak,że pójdziesz najpierw do MBTM a jak się nie uda to później do the voice. A jutro z samego rana zaczynamy próby do twojego występu a później ogarniamy się na zlot. Szczerze to już dzisiaj mogła byś przyjść do mnie nocować.
- To genialny pomysł. Jesteś wielka :) Kocham Cię :* będę za 15 minut.
- Oj nie przesadzaj tak już. Czekam. :*
Wylogowałam się z fb i usiadłam na kanapie i czekałam aż moja Plinka przyjdzie. Jak powiedziała była po 15 minutach z dość dużą torbą jak na jedną nockę
-Hej
-Hej,hej wchodzi.Po co ci tyle rzeczy przecież to tylko jedna noc?
-No wiem ale nie mogłam się oprzeć i wzięłam żelki,chipsy,czekoladę dużo czkolady, i płyty z filmami i nie tylko.
- Czubek.-Powiedziałam i obie się zaśmiałyśmy i zaniosłyśmy jej rzeczy do mojego pokoju i usiadłyśmy na łóżko.
- Em,Która godzina
-17:10. Nasta leki
-A no tak już biorę całkiem zapomniałam.-I podeszłam do półki na której leżały opakowania na lekarstwa.
-Ile ty tego musisz łykać naraz- zapytała się mnie kiedy usłyszała jak wyciągam kolejną tabletkę.
- 3 naraz
-Czemu lekarze nic z tym ci nie robią tylko każ ci to brać od tego wyniszczysz sobie tylko organizm
- Eh nie wiem takie już moje przeznaczenie
- Przestań tak gadać głupio i chodź pomożesz mi wybrać film
-Ok,ok to może hmm ,,Igrzyska Śmierci "?
- Może być
Obie oglądałyśmy filmy do późna i postanowiłyśmy,że jutrom z samego rana zaczniemy szukać piosenki na jej występ. Zazdrościłam jej odwagi ja nigdy bym się na to nie odważyła. Jednak cały czas myślałam o tym dziwnym śnie z Wozzem. Po godzinie 1 obie poszłyśmy spać. znaczy Paulina ja dalej myślałam zasnęłam dopiero o 2 w nocy.
wtorek, 21 lipca 2015
Rozdział 1
Anastazja
Anastazja
*rano*
Wstałam po godzinie 7 aby przygotować się do szkoły,zostały się ostatnie dwa tygodnie szkoły .Zerknęłam jeszcze tylko na telefon aby zobaczyć czy mam jakieś wiadomości od swojej przyjaciółki,z którą pisałam wczoraj wieczorem zanim zasnęłam. Była tam jedna wiadomość ,, Widzę,że zasnęłaś więc śpi spokojnie :*, spotkamy się jutro o godzinie 8 przed placem zabaw. Dobranoc Nastko :* :D". Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech dla takich ludzi się żyje. Wstałam i poszłam do łazienki ubrać się,uczesać i umalować. Nie lubiłam zbytnio się malować więc zrobiłam lekki makijaż. Ubrałam się w krótkie spodenki z wysokim stanem do tego luźno spadającą na białym sportowym staniku niebieską bluzkę i do tego czarno niebieskiego full capa i zeszłam na dół do kuchni gdzie już nikogo nie było bo wszyscy mieli na wczesną godzinę do szkoły lub pracy.Mieszkałam z rodzicami i czwórką rodzeństwa w nie dużym domu w Warszawie. Po 30 minutach wychodziłam z domy. Ale niestety kiedy zakładałam buty potknęłam się upadając i rozwalając sobie kolano. Szybko to ogarnęłam i wyszłam z domu zamykając go na klucz.Kiedy doszłam na miejsce moja przyjaciółka już tam na mnie czekała.
-hej!-krzyknęła z daleka.
-cześć Plinuś!-odpowiedziałam i przytuliłam się na przywitanie.
-co ci się stało w kolano?
-wywaliłam się, jak zawsze-powiedziałam posyłając łobuzerski uśmieszek
-ty to zawsze coś.A teraz chodź szybciej bo się spóźnimy i będzie piach.-powiedziała wybuchając śmiechem a zaraz za nią ja.
Doszłyśmy do szkoły 20 minut przed dzwonkiem więc usiadłyśmy na ławce dalej się śmiejąc. Po chwili stanęły przy nas jakieś dwie dziewczyny. Nie wiedziałam kto to więc podniosłam głowę do góry od razu zaczęłam tego żałować. To były Honorata i Ola nienawidziłam ich od zawsze. Nie było takiego dnia żeby nie dokuczały lub nie docinały mi i Plince.
-co wy sieroty tak się śmiejecie- powiedziała ciekawska Olka.
-Powiem ci tak. Gówienko ci do tego-powiedziałam spokojnym tonem.
-czemu taka wredna jesteś,przecież się tylko zapytałam.
- no nie wiem może dlatego,że przespałaś się z moim chłopakiem?! Nie miałam ochoty z nią więcej gadać więc poszłam do łazienki gdzie usiadłam na parapet i weszłam na fb gdzie było napisane,że Afromental organizuje zlot fanów w te sobotę czyli za dwa dni. Od razu kiedy to zobaczyłam pobiegłam poszukać Pauliny. Znalazłam ją pod klasą która była pod klasą w której mieliśmy zacząć za chwile lekcje.
-Aaaa!! Nie uwierzysz co się będzie działo w sobotę - krzyczałam na cały hol z radości.
-Uspokój się wariatko i powiedz co się stało?
- Afromental za dwa dni!
-Gdzie!!- wrzasnęła głośniej niż ja kiedykolwiek.
- W tym klubie gdzie byłyśmy na twoich urodzinach.
- Idziemy?
-Jeśli tylko chcesz- zacieszałam jak male dziecko.
-No to idziemy.
Reszta dnia mijała nam normalnie. Po powrocie do domu zjadłam obiad,grałam trochę na gitarze,odrobiłam lekcje. Byłam zmęczona więc szybko wzięłam prysznic i poszłam spać.
*sen*
Byłam w jakimś klubie i widziałam moment kiedy mój były chłopak Miłosz obciskuje się z Olką. Wybiegłam szybko z klubu i poszłam usiąść na ławkę w parku,który był niedaleko klubu. Zaczęłam płakać w tym samym momęcie dosiadł się do mnie na ławkę jakiś mężczyzna
-cześć. Ej czemu płaczesz coś się stało?-zapytał opiekuńczym głosem.
Ale ja nie chciałam z nim gadać. Kiedy już wstawałam z ławki on mnie złapał za rękę.
-Puść mnie!-krzyknęłam jak najgłośniej mogłam i spojrzałam się na. Niego. Nie mogłam uwierzyć co wtedy zobaczyłam. To był Łozo z Afromental
-Przecież nic ci nie zrobię.-Powiedział a ja rozpłakałam się mocniej.Nie wiedziałam co mam zrobić więc znowu usiadłam na ławkę i wtuliłam się w niego,sama nie wiem czemu to zrobiłam.
-Już nie płacz ślicznotko i powiedz kto sprawił,że twoje piękne oczka płaczą?
W tym samym momęcie przed nami przechodził Miłosz z Olką dalej się obciskiwali. Wojtek zrozumiał o co chodzi i przytulił mnie bardziej żeby mnie nie zauważyli.
-Czemu to robisz?- zapytałam go.
-Bo wiem co teraz czujesz. Dwa dni temu dowiedziałem się,ze dziewczyna którą kochałem zdradza mnie z całą Wawą.-Powiedział delikatnie ocierając moje łzy z policzków.
Bochaterowie
Paulina Skwierczyk - Urodzona 26.09.1995r. Lubi tańczyć i grać na gitarze. Od września idzie na studia. Najlepsza przyjaciółka Anastazji.
Anastazja Łozonik- Urodzona 17.07.1995r.Kocha spiewać i grać na różnych instrumentach.Od września idzie na studnia razem ze swoją przyjaciółką Pauliną.
Wojtek ,,Łozo" Łozowski- Urodzony 05.07.1984r. Wokalista zespołu Afromental.Kumpluje się z chłopakami z zespołu.
Tomasz ,,Tomson" Lach- Urodzony 13.07.1983r. Wokalista zespołu Afromental. Tak jak Wojtek kumpluje sie z chłopakami z zespołu.
Alekasander Milwiw-Baron- Urodzony 13.12.1983r. Gitarzysta zespołu Afromental.Kumpluje sie z chłopakami z zespołu.
Bartosz ,,Śniady" Śniadecki- Urodzony 21.04.1981r. Keybordzista w zespole Afromental.
Tomasz Torres- Urodzony 14.05.1984r.Perkusista zespołu Afromental. Ma żone Ewe.
Grzegorz ,,Dziamas" Dziamka- Urodzony 09.09.1981r.Drugi perkusista zespołu Afromental.
Wojtek ,,Lajan" Witczka- Urodzony 01.08.1981r. Basista zespołu Afromental. Zaprzyjaźniony z chlopakami z zespołu.Ma żone orac córke.
ORAZ.
Kinga- była dziewczyna Łoza
Natalia- Psycho fanka Łoza i Barona
Miłosz- Były chłopak Anastazji
Honorata i Ola- Znienawidzone dziewczyny z klasy Pauliny i Anastazji
Ewa-Żona Torresa i dobra koleżanka Pauliny
Subskrybuj:
Posty (Atom)