Rozdział 7
* Anastazja pod domem*
Kurde całkiem zapomniałam o przesłóchaniach Pauliny przecierz miałam jej pomóc w przygotowaniach jak mogłam o tym zapomnieć.Zaraz do mniej zadzwonie...
<rozmowa >
-Cześć Paula ja Cię tak strasznie przepraszam całkiem zapomniałam o twoich przesłuchaniach.Przeeeeepraszam.
-Nic sie nie stało tylko mi powiec czy piosenka Avril Lavigne - What the Hell będzie dobra??
-Twoja ulubiona piosenka. Będzie idealna.Czekaj chwilke ktoś do dzwi sie dobija
-Ok.
-Hahaha. Czemu nic nie powiedziałaś mi,że przychodzisz?
-A tak jakoś. Dobra ja sie rozłączam a Ty mnie weź wpóść.
-Ok haha
- To jak śpiewamy?
-Jasne idziemy do mnie.
-A co tu takie pustki?
-Rodzice są na jakiejś kolacji Patryk chyba u Agi a młodzi są na jakiejś wycieczce
-A Michał?
-A on już dawno z domu sie wyprowadził
-Serio? Nawet nie wiedziałam...
-To jak zaczynamy?
-Taa. Ej słuchaj ja jednak zdecydowała,że pujde do the voice tylko.
-Ok to twój wybór. Jeśli tak chcesz to ja nie mogę ci zabronić
-To juto o 13 u mnie?
- Tyle,że ja musze jechać do szkoły zanieść zwolnienie lekarskie
-Jakie zwolnienie?
-Później ci opowiem a teraz śpiewaj.
-Ok-I wtedy usłtszałam jak moja przyjacióła śpiewa to było coś niesamowitego miała piękną barwe.-I jak?
-Jesteś niesamowita.-Ej czekaj Ty jesteś z Tomkiem?
-Nie tylko sie kolegujemy?
-A do kogo chciała byś dołączyć do dróżyny?
-Nie wiem. A Ty do kogo byś poszła?
- Zależy kto by sie odwrócił.
-Wiem napewno to,że nie pójde do chłopaków
-Czemu?
-Bo to będzie dla nich szok,że śpiewałam
-A zwłaszcza dla Tomsona.
-Ejj my sie tylko kolegujemy
-Ale wiesz,że jeśli sie dostaniesz czego ci życze i pójdziesz np do Edyty Górniak to wtedy nie będziesz mogła spotykać sie z Tomkiem.
-Co!??
-Co Ty nie wiedziałaś?
-No nie. Więc wybór jest już wiadomy.
-Śpiewaj dalej a nie gadasz. Zostajesz na noc?
-Tak.
Ćwiczyłyśmi do 22godziny później obie poszłyśmi zjeść kolacje i się myć.
-Nasta
-No?
-Ty jesteś z Łozem
-Nie. Skąd takie pytanie?
-Bo ostatnio dużo z nim czasu spędzasz... To jak?
-Naprawde z nim nie jestem
-A chciała byś?
-Nie -Kiedy to powiedziałam odwróciłam do niej głowe a ona sie na mnie dziwnie spojrzała(leżałyśmy razem w moim łóżku) - Dobra nie wiem chyba nie.
-Czyli tak
-Nie
-Przecierz obie wiemy,że tak.
-Nie wiemy bo idziemy spać.
-Ok dobranoc.
-Masz zamiar ze mną spać?
-Tak dzisiaj mam taki zamiar
-Dobra tylko mnie nie skop.Dobranoc
Obudził mnie budzik o 7 rano.Wyjątkowo nie leżałam na podłodze
-Wstawaj musze do szkoły iść
-Ok. Dzisiaj poniedziałek więc w mundurach
-Tak
-Ej wiesz co ja też ide do szkoły i tak kończymy o 13.
- A ja chyba nie dam tego zwolnienia chce jeszcze chodzić ten ostatni tydzień
-Ide robic śniadanie.
-A ja ide sie ubrać.-Podeszłam do szafy i wyciągnęłam swój mundór. Razem z Paulina chodziłyśmy do liceum obronnego więc mungury były podstawą. Byłyśmy na ostatnim roku.Mature już zdałyśmy. Poszłam do łazięki wziełam szybki prysznic,założyłam mundur i związałam włosy w wysoki koński ogon i zrobilam poranne czynności po 20 minutach zeszlam do kuchni tam już czekało na mnie śniadanie.
-Leki...-Powiedziala Paulina pijąc herbate
-Tak mamo-I wzielam wszystkie leki które powinnam. Szybko zjadłyśmy śniadanie wzięłam swoją torbe i wyszłyśmy z domu.
-Hej dziewczyny- Powiedział mężczyzna za nami
- Wojtek? Heej. Co Ty tu robisz?
- Miałem Cie zawieść do szkoły
-Tak?
- Tak.
-Tylko ja z Paulina jestem i chciałyśmy...
-To was podwiozę.
- Dzięki. To chodźmy do mnie bo też musze sie przebrać-Powiedziała Paulina i sie uśmiechneła
-To wsiadajcie.
-Ale ja mieszkam pare domów z tąd.
-Będzie szybciej
-Ok-Paulina powiedziała i wsiadłyśmy. Mnie wepchała na przód tak żeby Łozo nie widział miałam ochote ja za to zatłuc.
-To tu.
-To wy tu poczekajcie a ja za niedługo będe.-Powiedziała szczeżąc sie Paula i wyskoczyla szybko z samochodu.
- Odwieźć Cię później. Jak dasz te zwolnienie?
-Nie bo zostane w szkole.
-Ale miałaś przecierz nie chodzić po tych lekach
-Ale dobrze sie czuje.
-Ale może późnij poczujesz sie gorzej
-To wtedy dam te zwolnienie
-To jak coś by sie działo to zadzwoń do mnie to przyjade po Ciebie
-Dam sobie rade
-Nie bądz taka uparta
-Lubie siebie taką
-O której kączysz lekcje?
-O 13 ale mam już plana z Pauliną
-OK-Widzialam po mnim,że jest troche wkurzony ale nie jestem małym dzieckiem i dam sobie rade.
-Gdzie ona jest?
-Niema jej już 20 minuy
-Spóźnimy sie.
-Spokojnie. Jak tak to powiecie,że Łozowski was zaczepił po drodze
-Haha ta jasne.Założe sie,że 60-cio letnia ślepa baba będzie wiedziala o co chodzi.
-Może ma telewizor w domu-Zaczeliśmy sie śmiać jak głupki. Nie mogla wtedy sie powstrzymać i spojrzałam się na niego a on nagle przestał się śmiać i patrzał sie na mnie.
-Co jes?-Zapytałam bo strasznie dziwnie sie na mnie patrzał
-Śliczna jesteś
-Przestań.
-Niee. Czekaj masz coś na włosach.
-Co gdzie.
- Poczekaj nie czochraj sie tak po nich bo sie roztrzepiesz.. Nachyl sie troche to pomoge-Zrobiłam co mi kazał
-I jak masz
-Yhm jest. -Podnioslam lekko głowe a on mnie pocałował szybko jednak sie oderwałam i sybko usiadlam w fotely tak jak wcześniej
-Czemu to zrobiłeś?
-Nie mogłem sie powstrzynać. Przepraszam
-Przepraszam,że tak długo ale nie mogla mogłam znaleźć jakże tego stylowego bereciku
-Czemy macie mundury?
-Chodzimy do liceum obronnego
- Za mundurem chłopcy sznurem...
-Żebyś wiedział,że tak-Powiedzialam z ironią w głosie a on tylko sie na mnie spojrzał i otpalił samochód po 10 minutach byliśmy pod szkołą.
-Dzięki za powdózkę-Powiedziała Paulina u wyszła
-Przepraszam- Powiedział jak już miałam zamiar wychodzić
-Ok.
-Dzwoń jak coś-Już nic nie powiedziałam tylko zamknęłam dzwi i pobiegła w strone budynku.Udało nam sie być 5 minut przed dzwonkiem. W szkole byłyśmy do godzny15 bo zatrzymał nas nauczyciel od przysposobienia obronnego aby nam powiedzieć,że mamy mu pomuc przy sprzęcie. Strasznie nas nie lubiał zresztą z wzajemnoscią
.-Paulina nie zdążymy iść do domu i do studia jeszcze i tej godzinie są korki.
-Kurde no że to akurat dzisiaj musiało sie stać.
- Nie mamy wyjścia musimy iść w mundurach
-Oszalałaś tak?
-Chcesz spełnić marzenia czy mnie?!
-Chce
-To ruszaj dupsko i idziemy
-Ok
-Ej dziewszyny czekajcie
-Co sie stało Łukasz?
-Słyszałem jak gadałyście na lekcji o tym,że chcesz spełnić swoje marzenia i chcemy Cie w tym wspierać
- Ok to chodźmy.
Łukasz był naszym dobrym przyjacielem nigdy mnie roztawał sie ze swoim sprzętem do miksowania muzyki nie wiem jak to sie nazywa ale jest w tym naprawde niezły. Razem z nim byli jeszcze Iza Mariusz Sandra wszyscy razem chodziliśmy do jednej klasy więc wszyscy mieliśmy mundury. Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Paulina była strasznie zestresowana,wszyscy próbowaliśmy ją jakoś rozśmieszyć ale nie wychodziło to nam za dobrze. Nareście przyszła jej kolej i weszła na scene kiedy usłyszała pierwsze dziwęki swojej piosęki nie mogła wydusiś z siebie ani jednego słowa.
-Jaa przepraszam na chwile-Powiedziała i uciekła ze sceny prosto do nas-Nasta ja nie dam rady sam zaśpiewać.Prosze pomóż mi
-Ale jak ja mam... Ja nie umiem śpiewać
-Prosze Cie. -Widzialam w jej oczach smutek
-Yyyy no dobrze ale co pzrecież
-Pamiętarz piosenke którą śpiewałyśmy w gimnazjum?
-Tak. Ale wtedy Łukasz nam ją....
-A ja dalej mam tek dwa kawałki. Chodzicie
-Ale ja...
-Prosze Cie
-Dobrze chodźmy-Nie wiedzialam co mam zrobić była strasznie zesresowana. Podczas kiedy Paulina z nami gadała minęły dwa kolejne występy,w tym czasie też wszystko uzgodniłyśmy z organizarorem i innymi dostalam mikrofon i już wchodziłyśmy na scene. Miałyśmy zaśpiewać piosenke Zendaya Coleman -Something Dance Fof. Ja śpiewałam pierwsza. Łukasz dał mi znak,żebym już zaczynała. To ten czas boje sie ale robie to dla nie to jej marzenie pomoge je spełnić. Kiedy już kończyłam swoją zwrotke odwróciła się Justyna a Łukasz zaczął działać i zmienił muzyke tak alby Paulina mogła zacząć śpiewaś ja wtedy przeszłam troche do tyłu koło Łukasza Podczas kiedy przechodziłam odwrócił się Marek. Wkońcu przyszedł czas na to,że śpiewałyśmy razem
ale każda swoją piosenke wtedy odwróciła się Edyta i
Chłopacy.Kiedy nas zobaczyli chciało mi się śmiać z ich min. Skończyłyśmy śpiewać a wszyscy wstali i bili nam brawo na stoją co nawet Łukasz podszedł do nas i zaczął nam gratulować.Kiedy już skończył wziął swój sprzęt i chciał wychodzić
-A Ty gdzie chłopie uciekasz?-Papytał sie Baron
-Bo ja tylko pomagałem.
-No właśnie stawaj z dziewczynami.
-Jak sie nazywacie? -Zapytała Justyna
-Ja jestem Anastazja
-A ja Paulina
-Jesteście cudowne,takie słodziutkie.Chodźcie do mnie.Powiedziała Edyta
-Ej no nie ma tak. Ja bardzo bym chciał jak i również Tonson ale on jest teraz w innym świecie żebyście procowały z nami. Co nie Tomek?-On nic jednak nie odpowiedział ciągle patrzał się na Pauline. -O i widzicie popsółyście mi Tomka
-Dziewczyny możecie mi coś powiedzieć?-Zapytała sie Justyna
-Oczywiście
-Czemu akurat mundury?-Wtedy spojrzałam sie na siebie i zaczęłam sie śmiać. Tak jak Paulina
-Bo jesteśmy prostonze szkoły a i pozdrawiamy pana Hejho
-Łukasz wybuchł śmiechem aż położył się na parkiet
-Wracając do waszegi występu jesteście naprawse genialne i chce was w swojej dróżynie.-Powiedział Marek.Potem każdy pokolei zaczął nas namawiać żeby pójść do jego dróżyny
-Dziewczyny wybierajcie już ale chodzicie do nas. -Powiedział Baron
-Alek głupi jesteś damy mają do nas iść my idziemy do nich.-Powiedział Tomson i oboli wstali z fotela i zmieżali w naszą strone.
-Za mundurem chłopcy sznurem-Zaśmiała sie Edyta.
-Chłopaki tak nie wolno.-Powiedziała Justyna a oni do nas podeszli i wzieli nas na ręce i nieśli w strone swolego fotela.Obie z Pauliną wiedziałyśmy do kogo chcemy iść
-I co już wybrałyście?-Zapytał Baron
-Tak
-To kogo wybieracie
-Narpierw odstawcie nas na spowrotem na nogi.
-To mówcie-Powiedział Marek
-To wybieramyyyy- Chciałyśmy troche potrzymać ich w niepewności
-Dziewczyny no-Tomek był strasznie niecierpliwy a my specjalnie patrzyłyśmy się na Justyne.
-Chłopaków!!
-Taaaaaak!!-Krzykneli chłopacy. Zaczeli nas ściskać a z Łukaszem przybili pione i powiedzieli,że chcą jego nr telefonu cieszyłam się bo może pomogą mu rozwinąć swój talęnt.Po wszystkim wyszliśmy ze studia i każdy z nas poszedł w swoją strone. Ja z Paulina po 40 minutach doszłyśmy do swoich domów. Zrobiłam sobie kanapki i herbate i poszłam do swojego pokoju. Kiedy przegłądałam facebooka dostałam wiadomoś
Od:Wojtek
Hej. Mam nadzieje,że wszystko ok. Nie zrozum mnie źle ja poprostu się martwie
Do:Wojtek
Hejka. Wszystko jest jak najbardziej dobrze ;). Nie masz
czego się martwić,nie zapominaj,że jestem już duża :D
Od:Wojtek
Za wysoka to nie jesteś :P :D
Do:Wojtek
Przy Tobie nikt nie jest wysoki :)
Od:Wojtek
Spotkamy sie jutro po szkole?
Do:Wojtek
Jasne ale chyba nie ide do szkoły nie chce mi sie zabardzo.
Od :Wojtek
I prawidłowo ;).Przyjade do Ciebie o 4
Do Wojtek
Że co!?
Od Wojtek
Ups sorki miało być o 14.
Do Wojtek
Oki :D
Od Wojtek
To jesteśmy umuwieni :D :*
Do Wojtek
Tak :* :P
Pisaliśmy jeszcze przez jakś czas i zasnęłam
#Mamy kolejny zordział. Dziękuje za cierpliwość a jednosześnie przepraszam,że tak długo. Pozdrawiam
Na tym blogu będę pisała historie którą już wcześniej pisałam ale nie dokończyłam...Cała ta historia,którą teraz pisze jest całkowicie zmyślona.Tak więc miłego czytania. POZDRAWIAM :D
Łączna liczba wyświetleń
niedziela, 30 sierpnia 2015
niedziela, 9 sierpnia 2015
Rozdział 6
Wojtek
Kiedy dojechałem nie wiedziałem co się dzieję.Tłum ludzi zebrał się przed wejściem do Tarasów. Podeszlem żeby zobaczyć co się stało a przy okazji sprawdzić czy gdzieś tam jest moja przyjaciółka.
-Co sie stało-Zapytałem bo nic nie widziałem.
-Jakaś świruska podeszła do jakiejś dziewczyny i uderzyła ją dość spotrym kamieniem.
-Ale jak,czekaj kamieniem? Anastazja!!!-Zobaczyłem ją kiedy ludzie,którzy mi ja zasłaniali zaczeli sie rozchodzić
-Znasz ją?
-Tak znam! Musze tam podejść-Powiedziałem i zaczęłem się przepychać.
-Prosze się odsunąć.
-Nie ja ją znam. Nazywa się Anastazja a to są leki,które powinna wziąść bo ma chore nerki.
-Dobrze pan pojedzie z nami do szpitala.-Powiedział ratownik,który razem z kolegą wkładali Nastke na noszach do karetki.
*W karetce*
-Ej Paweł niezła jest.
-Zamknij sie idioto i podaj mi bandarz. I zastanów sie co gadasz.
-No co może nie prawda
-Zamknij ryja. To moja dziewczyna
-No to ci sie trafiło.A jak by co to...
-Nie no nie wytrzymam.
-Uspokójcie sie bo was wyrzuce z karetki i biec będziecie.
-Słyszałeś co on gadał. Sam się prosi.
-Ej spokojnie, nie możesz go teraz pobić bo jest na starzu i pod moja opieką jak wyjdzie dzisiaj z roboty to rób z nim co chcesz bo się mu należy a pozatym mam go już dość. A tak pozatym to Paweł jestem.-Powiedział starszy ratownik.
-Wojtek. Co z nią?
-Ma lekkie wstrząśnienie mózgu i siniaka na nodze nic pozatym.
-Nic poważnego?
-Nie jeszcze dzisiaj wyjdzie.
-Hej piękna. Jestem Janek
-Nie no przypierdole mu zaraz.
-Janek won od niej do tyłu sie cofnij.
-Pani Anastazjo, prosze otworzyć oczy.Pani Anastazjo.
-Co sie dzieję?
-Przebudziła się na chwile. Dobra jesteśmy wyciągamy-Powiedział Paweł i razem z tym drugim wyjechali niszami z karetki i podjechali na oddział ratunkowy ja byłem zaraz za nimi.
-Na sale 169 z nią szybko. A pan kim jest?
-Chłopakiem, znaczy jej chłopakiem jestem.
-To niech pan tu zostanie
Zrobiłem tak jak kazał lekarz i zostałem na korytarzu. Po 30minutach lekarz wyszedł z sali.
-Co z nią?
-Lekkie wstrząśnienie mózgu i pare siniaków jest przytomna,czekamy tylko na wyniki badań jak wszystko będzie dobrze to za 3 godziny będzie mogła zostać wypisana.
-To dobrze. A czy mogę do niej wejść?
-Jasne. Jeśli by były jakieś pytania to będe w gabinecie na końcu korytarza.
-Dobrze dziękuję.- Powiedziałem i weszłem do sali mojej ,,dziewczyny". Nie leżała na niej sama tylko z jakąś dziewczyną,która spała. Ona sama miała podłączoną kroplówkę. Leżała na boku wpatrzona w ściane.
-Cześć-Nie usłyszałem odpowiedzi.
-Nastka tu ziemia-Powiedziałem stojąc w tym samym miejscu. Przestraszylem się i podeszłem do łóżka
-Nastka!!
-hmm... Co? O Wojtek cześć. Co Ty tu robisz?
-Jezu człowieku musisz tak krzyczeć całą noc nie mogłam spać a kiedy już zasypiam to sie drzesz...-Powiedziała cichym ciężkim głosem dziewczyna obok.
-Przepraszam
-Nic sie nie stało tylko już tak nie krzycz.Prosze Cię.
-Nie no ok i sorki jeszcze raz.
-Ok. -Powiedziała i popatrzyła się na Anastazje.-O kogo ja tu widzę Anastazja.
-Kurna tylko jej tu brakowało.-Powiedziała po cichu ale i tak ją usłyszałem.-Cześć Gośka...Co sie stało,że leżysz?
-Nie tylko ty jesteś chora w rodzinie.
-No dobra. Czemu leżysz?
-Na...
-Dzień dobry Panią i Panu. Jak się Gośka czujesz dzisiaja?
-Eh dobrze całkiem kiedy wyjde.
-Ty sie nie śpiesz z wyjściem bo przez tego twojego robaczka w brzuchu to jeszcze poleżysz długo.
-Zaraz jakiego robaczka. Gocha co ty zrobiłaś?
- Nie ważne.
-Jak nie ważne. Nie rób sobie jaj.Tasiemiec?-Kiedy Nasta to powiedziała to jej kuzynka tylko spóściła głowę a lekarz pokiwał dyskretnie na tak.
-Gośka po co to zrobiłaś.
-Bo jestem gruba i sie ze mnie naśmiewają.
-Nie jesteś gruba.Schudłaś i to dużo przez to,że dużo ćwiczysz. A pamiętarz jak się ze mnie śmieli bo nie umiałam powiedzieć litery ,,R''?
-Tak. Nie dałaś się im
-No właśnie. Nawet teraz zdaża mi się powiedzieć lowelek.-Powiedziała i wszyscy się uśmiechneli.
- Masz racje.-Wtedy się przytuliły i Anastazja wróciła na swoje łóżko.
-A wracając do pani to mamy już wyniki banań i może pani już wychodzić
-Tak szybko
- Też nie przypuszczałem,że tak szybko to potrwa.Tylko jedno ale.
-Tak?
-Musi się panią ktoś zająć.
-Czemu?
-Bo dostaniesz ode mnie recepte na leki,które będziesz musiała brać z rana i będziesz troche... Jak by to powiedzieć...
-Zamulona?
-No tak mniej więcej.No to z mojej strony to wszystko. A zapomniał bym za tydzień do kontroli.
-Ale przecież mam jeszcze szkołe? Z rana...
-Ale oceny już są wystawione.Wiem bo moja córka chodzi do szkoły.
-No ok. Ale zwolnienie lekarskie i tak by sie przydało.
-Będzie razem z wypisem. To ide po do jutro mnie tu zatrzymacie. A Ty Gocha leżysz i odpoczywasz.
-Ta wiem
Lekaż poszedł po wypis a ja patrzyłem sie na Nastke jak w obrazek,nie moglem oderwać od niej wzroku.Stałem tak i się patrzłem dopuki nie przyszedł lekarz
-Oto wypis,recepta i zwolnienie lekarskie. Za tydzień do kontroli. I to wszystko już was nie trzymam. Zdrowia życzę. Dowidzenia.
-Dowidzenie.-Powiedzieliśmy churem i już mieliśmy wychodzić ale moja przyjaciółka cofnęła się.
-Gocha śpisz?
-Nie
-To dozobaczenie. Jak chcesz to wpadne tu masz mój numer na wszelki wypadek.
-Ok to czekam na Ciebie a teraz ide spać.
-To dobranoc
-No pa.
-Dobranoc-Powiedziałem i się do mniej uśmiechnęłem.
Po chwili już byliśmy pod szpitalem.
-Em będziemy musieli się przejść do Tarasów na parking bo tam mam samochód.-I znowu nic nie odpowiedziała.-Anastazja co z tobą. Słyszysz?
-Co?
-Słyszałaś co powiedziałem?
-No mówiłeś o samochodzie
-Tak ale czekaj,czekaj.-Zauważyłem słuchawke w jej uchu- Cały czas słuchałaś muzyki?
-Yhm musiałam się troche rozluźnić i tak jakoś...
-A czego słuchasz-Powiedzialem i wzięłem jedną słuchawke.
-Słucham raz na rozluźnienie.No co lubie tą piosenkę
-Przyznaj,że lubisz jak śpiewam.
-Emm...
-O ty wredziocho to do domu na piechotkę wracasz
-Lubię tą piosenkę.
-A czemu akurat tą?
- Bo kiedy mam doła i jej słucham to bardziej sie dobijam
-Ale czemu ona nie jest na złapanie doła to jest właśnie zupełne jej przeciwieństwo...
-Ale kiedy tak jej słucham i pomyśle o niej to wiem,że jestem całkiem sama.
-Nie jesteś sama masz...M...Mame,tate, rodzeństwo,Pauline.
-No tak ale nie mam nikogo komu będe mogła powiedzieć o wszystkim i kto nie będzie sie z tego nabijać.-Powiedziala i się do mnie przytuliła.
-Bardo lubisz się przytulać.
-Nom. Na twoje nieszczęście bo jesteś obok.-Powiedziala i sie uśmiechnęla.Szliśmy i rozmawialiśmy zanim się obejrzałem byłem już oboj mojego samochodu.
-To co najpierw do apteki a później do szkoły.
-Szkoły?-Dziś niedziela.
-A to do szkoły jutro.
- Tak ale jutro pójde sama.
-Nie ma takiej możliwości przyjade do Ciebie i pojedziemy razem
-Dam rade sama.
-Wiem ale ja chce zobaczyć szkołe od środka bo dawno nie widziałem. Wsiadaj już i nie gadaj.-Oboje wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmh w strone apteki.Nastka poszła po leki a ja poczekałem. Po chwili już była.
-Aż tyle?
-No co ja poradze to co na recepcie było to kupiłam-Kiedy to powiedziała wypadł jej parago,który wylądował przy moich stopach więc go podniosłem.
-238zł za trzy opakowania po 30 tabletek. Oni chyba sobie jaja robią.
-Przestań.-Powiedziała i wyrwala mi paragon z rąk
-Przepraszam, ale to chore,że tyle pieniędzy zapłaciłaś
-Musiałam.Nic na to nie poradze. Możemy już jechać.
-No dobrze. Możemy pojechać do jakiegoś marketu bo mam lodówke pustą.
-Ok.
W samochodzie nastała cisza. Nastka chciała już wsadzać słuchawki do uszu ale zdążyłem temu zapobiec
-Zostaniesz dzisiaj u mnie na obiedzie?
-Nie wiem
-Prosze
-A kto gotuje?
-Ja
-No to zostane
-To super.-Po chwili dojechaliśmy do Marketu. Wziełem duży koszyk i zaczeliśmy wspólne zakupy.
-Wojtek
-Tak Kochanie?
-Co?
-W katerce powiedzialem,że jestem twoim chłopakiem żeby mi cokolwiek powiedzieli.
-Aaaa. To pomysłowy jesteś.
-To co chciałaś?
-Chciałam się zapytać co mój chłopak będzie robił na obiadek?
- A pizze zrobię
-umiesz?
-No jasne.
-No to muszę to zobaszyć.
-Jakie wino. Czerwone czy białe?
-Czerwone.
-A i jeszcze popcorn.
-Szykuje się jakiś seans filmowy?
-A może i tak.
-Łozowski co ty kombinujesz?
-Ja nic.
-Coś nie wierzę
-To uwierz Kotku.
-Dobra już nie jesteśmy w szpitalu.
-No i co. Ale gdyby coś teraz się stało to ludzie by potwierdzili.
-Oj przestań już
-No dobrze na jakiś czas mogę przestać.
Kiedy tak gadaliśmy dojechaliśmy do kasy. Zapłaciłem i oboje wyszliśmy z marketu zbliżając się do samochodu.
Schowaliśmy zakupy i pojechaliśmy do mnie.
-Chcesz coś do picia?
- Nie
-yhm...
-Przecież mówiłam,że nie chcę nic do picia
- Zobacz,która godzina...
-No tak już biore...
-Grzeczna dziewczynka.
-Z której strony?
-A co nie jesteś grzeczna?
-Może i jestem może i nie.
-Nie wierze
-Nie musisz
-Ale chce-Powiedziałem i powoli podchodziłem do blatu na którym siedziała.Ta owineła ręce wokół mojej szyji a ja ją przybliżyłem do siebie. Powoli zaczeliśmy zbliżać swoje twarze aż w końcu się to stało.Zaczeliśmy się całować. Atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Ściągnęłem ją z blatu i usiadłem na krześle nadal sie całując i sadzają ją sobie na kolanach. Przybliżyłem ją do siebie bardziej a ta otarła sie o moje krocze. Oderwała sie ode mnie i spojżała w dół.
-Ktoś się obudził...-I spojżała na mnie
-On już długo nie śpi...
-Wojtek?
-Tak?
-Co z tym obiadem?
-Jest w piekarniku?
-Już-Powiedziała zdziwiona i zeszła mi z kolan. Podeszła do piekarnika i zrobiła głupią mine...-Yyy jak?
-Mam swoje sposoby.
-Ja też i stwierdzam iż kupiłeś ją zamrożoną
-Skąd...
-Opakowanie... Nie trafiłeś do kosza...
-Chodź do mnie.
-A po co?
-No chce zobaczyć tą niegrzeczną dziewczynke...-Powiedziałem a ona zaczełe powoli podchodzić i usiadła mi na kolanach. Zbliżyła swoją twarz do mojej i sie uśmiechnęła.Zaczeliśmy się całować ona się oderwała
-Ile chcez kawałków?-Powiedziała i zeszła z kolam ustała przedemną i się uśmiechnęła.
-Ach nie ładnie tak...Co ja teraz zrobie?.
- Wymyślisz coś. Nie wiem jak ty ale ja jestem głodna
-No ja też bym już coś zjadł. Wyciągnij talerze a ja zrobię reszte.-Oboje zjedliśmy i usiedlismy przed TV.
-Ja już będe szła do domu.
-Zostań.
-Nie moge. Musze już iść.
-To ja Cię odwiozę.
-Nie musisz
-Nie to dobrze bo już myślałem,że będe musiał się gdzieś ruszać
-No na szczęście nie musisz. No to pa do jutra.
-Czekaj żartowałem odwioze Cię. Nie będziesz sama szła zaraz się ściemni.
- No ok.
-Wyszlismy z domu i poszliśmy do samochodu. Po 15 minutach byliśmy na miejscu.
-No to...
-No tyo do jutra pa. Dziękinza podwózkę-Powiedziała i pocałowała w policzek.Szybko wyskoczyła z samochodu nie dając odpowiedzieć . Kiedy była przy dzwiach pomachała mi i weszła do domu a ja odjechałem. Kiedy juz wróciłem do domu i usiadłem w salonie zobaczyłam,że zostawiła bluze na kanapie. -Jutro jej oddam. -Pomyślałem i poszłe do łazięki wziąść prysznic. Kiedy skończyłem odrazu poszedłem do sypialni i położyłem się spać.
# No i mamy już kolejny rozdział. Mam nadzieję,że się podoba. Trochę to trwała ale mam małe kłopoty ze zdrowiem i leżałam w szpitaly bez internetu więc też prosze o wyrozumiałość. Kolejmy rozdział postaram się dodać jak najszybciej. Pozdrawiam ;) :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)