Anastazja *don*
kiedy weszłam już do domu moja przyjaciółka nie spała tylko była w kuchni i robiła śniadanie. Zastanawiałam się czy opowiedzieć jej o tych snach i o tym,że spotkałam Łoza w aptece.
-Hej. Gdzie byłaś?
-Hej. W aptece. Jak sie spało?
- Bardzo dobrze
-Ej wiesz,że jak chcesz iść na przesłuchania w poniedziałek to nie możesz iść do szkoły
- Tak wiem. ą ty nie idziesz? Przecież miałaś mnie wspierać
- tak wiem ale w the voice będzie grało Afromental iii...
- Ale przecież nie wiadomo czy pójdziemy pamiętasz masz układ? Nie mogę iść tam sama.Ale czekaj czego ty sie boisz przecież dzisiaj idziemy na zlot, na ich zlot. Wiesz zlot fanów Afromętal. Więc powiedz o c chodzi?- Wtedy opowiedziałam jej o wszystkim, o snach i o spotkaniu w aptece.
-Zaraz czekaj po tym co mi powiedziałaś i to jego zachowanie w aptece... Wygląda na to,że ty też mu się śniłaś i to chyba nie raz.
-No wiem i dlatego się boje o jeśli to prawda to pewnie będzie chciał pogadać a ja się tego boje trochę
-Nie myśl teraz o tym bo zobacz jak jest późno a na zlot i tak idziemy więc nie gadaj tyle tylko jedz.

A ja to:

Kiedy już się ubrałyśmy zeszłyśmy na dół do salonu.
-Mamy jeszcze dwie godziny więc możemy już powoli iść
- No to idziemy.-Powiedziałam i się uśmiechnęłam.Próbowałam nie myśleć o Wojtku i nawet całkiem dobrze i to wychodziło.
-Widzę,że humorek ci się poprawił
- A żebyś wiedziała,że tak. To jak idziemy?
-A no właśnie idziemy czy jedziemy?Bo ja bym chciała jeszcze do klubu zajść i zabalować trochę bo w końcu sobota.
-Dobry pomysł. Dobra to po zlocie pójdziemy na impreze. Ja moge prowadzić bo prawko mam ale mój samochód w mechanika jest więc mamy problem
- To pojedziemy moim
-No tak. Nadal nie mogę się przyzwyczaić,że masz samochód
- Dobra chodź już do długa droga przed nami.
- Haha ta już lecę.- Kiedy doszłyśmy do domu mojej przyjaciółki od razu weszłyśmy do samochodu. Paulina miała przy sobie kluczyki.Włożyłam kluczyki do stacyjki i ruszyłyśmy. Na miejscu byłyśmy po 30 minutach.Postanowiłyśmy,Ze Paulina poczeka w kolejce a ja pójdę po coś do picia do sklepu.Gdy tak szłam zobaczyłam mojego byłego chłopaka obciskującego się z Olką.Nie wiedziałam jak on mógł mnie zdradzić z nią. Rozkleiłam się i poszłam usiąść na ławkę. łzy leciały mi p[o policzkach strumieniami,czułam ciągle coś do niego mimo tego co mi zrobił.
-Może chusteczkę?-zapytał mnie obcy mężczyzna jednak jego głos był mi znamy ale nie wiedziała skąd
-Nie dziękuje mam swoje-Powiedziałam wyciągając paczkę chusteczek
-Ty pewnie na zlot-Powiedział siadając koło mnie.
-Tak ale chyba zrezygnuje i pojade do domu.W tym momęcie wyciągnęłam telefon z torebki żeby sprawdzić godzinę. była 18:30. Za pół godziny miał rozpocząć się zlot i tej porze powinna wziąść leki.Przypomniał mi sie wtedy moje sny. Zastanawiałam się czy podnieść głowę do góry bardzo sie wahałam.Ale w końcu to zrobiłam.-O kurde-tylko to udało mi się wyksztusić było identycznie jak w pierwszym śnie.Wtedy oderwałam swój wzrok od Łoza,który próbował coś powiedzieć ale nie wiedział co. Spojrzałam na droge ,którą szli Miłosz Z Olką zatrzymali się przy drzewie i zaczeli sie obciskiwać dalej nie mogłam na to patrzeć robiło mi się niedobrze.-Dlaczego on mi to robi.Powiedziałam po cichu do siebie i zaczełam znowu płakać.
-Ej nie płacz przez tego idiotę.On nie jest wart twoich łez. Nie płacz już-powiedział i mnie przytulił.
-Jak w tym śnie.-Powiedziałam znowu sama do siebie ale tym razem ciszej.
-Śniłem ci się?
-yyy tak śnisz już ni się od jakiegoś czasu...-Powiedziałam i spuściłam głowę w dół.On wtedy delikatnie podniósł mi ją swoją dłonią. Nie wiedziałam nawet jak i kiedy to sie stało ale pocałował mnie. Nie da się opisać tego co wtedy czułam.Kiedy już się od siebie oderwaliśmy on mnie przytulił i szepnął mi do ucha.
-Jesteś panią moich myśli i marzeń teraz i już zawsze.
-Ale...-Nie wiedziałam co powiedzieć on wtedy znowu mnie pocałował.
-Chodźmy już na ten zlot.
-Ale ja jestem Z przyjaciółką
- Masz jej jakieś zdjęcie?
-Tam trzymaj-I podałam mu telefon.
- No to chodź
-Ok.Tylko ja jeszcze muszę do sklepu zajść.
-No to chodź.-Powiedział i złapał mnie za rękę. W sklepie kupiłam dwie nestea i wróciłam do Wojtka który czekał przed sklepem.
-No możemy już iść.-Powiedziałam a on znowu złapał mnie za rękę.-Gdzie my idziemy?
-Za kulisy chyba,że chcesz być gnieciona przez te tłumy
-Wiesz co dobry pomysł te kulisy ale co z Pauliną
- Sprawa załatwiona wysłałem jej zdjęcie dla Tomsona a on już się nią zajmie
- yyyy....
-To znaczy,że już na ciebie czeka za kulisami. Bez skojarzeń
-Ale jakie skojarzenia,co ci po głowie chodzi?
- MI to... Ej dobra jesteś. Zgasiłaś mnie.
-Ale ja nawet nie próbowałam.-Oboje zaczeliśmy się śmiać. Kiedy doszliśmy do klubu do zlotu został 5 minut. Paulina stała z Tomsonem i oboje się śmiali.
-No w końcu gdzieś ty była miałaś iść do sklepu obok a nie bo domu po picie.
-Długa historia.
-Czy chodzi tu o ten sen?
-Em opowiem ci jak już wrócimy do domu
-Ale jak wrócimy do domu to ja nie będe w stanie cię słuchać-wtedy Tomson i Łozo podeszli do nas.
-Czy w planach macie dzisiaj jakąś imprezkę?-Zapytał sie Tomek
- No można tak powiedzieć
-Ej chłopaki impreza!!!!!-Krzykneli oboje a reszta zespołu od razu podbiegła do nas
-Kiedy i gdzie?-Zapytał sie Śniady skacząc Dziamasowi po plecach.
- Po zlocie i jeszcze nie wiemy gdzie- Powiedziała Paulina.
- Idziemy z wami!!!! Możemy??
-Jasne,że nie...Żartowałam jasne,że możecie
-Jeee impreza impreza.-Krzyczeli każdy do siebie.
-Nastka
-hmm?
-Leki...
-A no tak dzięki- Kiedy już wyciągnełam opakowania po lekach wszyscy sie na mnie krzywo patrzyli-Emm mus to mus.-Powiedziałam bo nie miałam pojęcia co zrobić.
-Chłopaki na scene-Krzyknął ich menażer.Chłopaki poszli a mi i mojej przyjaciółce zaczęło się nudzić bo nic nie widziałyśmy.Postanowiłyśmy,że pójdziemy na widownie.Ochroniarz był bardzo miły więc pomógł nam wejść pod scene. Kiedy chłopacy nas zobaczyli tylko sie uśmiechneli. Kiedy grali piosenkę Love Song Wojtek puścił mi oczko a ja sie uśmiechnęłam.
-Boże Łozo puścił mi oczko widziałaś-Powiedziała dziewczyna stojąca obok mnie
-Tak jasne widziałam- Powiedziałam i się uśmiechnęłam. Zlot skończył się po godzinie. Chłopaki rozdawali autografy dla fanów.Paulina wpadła na pomysł żeby podejść do nich i też wziąść ja stwierdziałm,że też wezmę dla siostry bo też ich lubi.
-Hej mogę autograf.-Podeszłam do Łoza i uśmiechnełam się on zrobił to samo
-No jasne dla kogo?
-Dla Ani.-On na mnie spojrzał się pytająco?
-Em moja siostra was kocha. -On chyba zajarzył o co chodzi. To samo zrobiłam chłopakami. Kiedy już miałam wszystkie autografy zrobiło mi się duszno więc wyszłam przed klub i usiadłam na murku.
-Czemu wyszłaś?
-Duszno tam trochę. a ty czemu nie rozdajesz autografów?
-Skończyłem już
-Jasne. Do Ciebie była najdłuższa kolejka...
-Ale już skończyłem.To co robimy?
-Czekamy na resztę i idziemy do klubu
-Ale wiesz,że im sie troche zejdzie.
-Wiem
-I masz zamiar siedzieć na zimnym betonie z chorymi nerkami?
-Skąd to wiesz?
-W aptece.
-Dobra nie kończ.-Wstałam i szłam w kierunku samochodu.
-Czekaj
-Co?
-Nie bądź zła ja wtedy chciałem wiedzieć...
-Dobra nie ważne.
-Ważne bo teraz nie będziesz chciała ze mną gadać.
-Nie gadajmy o tym,że jestem chora ok?
-No dobrze-Wtedy podszedł do mnie i mocno przytulił
- Co ty robisz?
-Przytulam cie?
-Ale po co.-i wtedy zobaczyłam Olkę idącą w naszą stronę
-Hejka. moge autograf?
-Ta masz jakąś kartke?
-Nie ale może na koszulce
- No dobra.-Ona wtedy wzieła swoje długie blond włosy do tyłu.
-A ty co robisz?
-Nie chce żeby ci przeszkadzały
-Spokojnie nie przeszkadzają.Daj rękę
-Ale ja chciałam na koszulce.
-No a koszulke masz na długi rękaw więc
-Ale ja chciałam w okolicach biustu
-Ale mi będzie nie wygodnie pisać bo masz za duży dekolt
-Czekaj jednak mam kartke.-Ona dała mu kartke a on jej sie podpisał. Spacerowaliśmy i rozmawialiśmy.Po 15 minutach wróciliśmy pod budynek w którym był zlot.Chłopacy z Pauliną właśnie wychodzili.
-To jak możemy jechać
- Jasne
-To chodź do samochodu
-Ej ale zaraz ja mam lepszy pomysł
- Czyli.
-Jedziemy na domówke
-Gdzie?
-No do mnie-Wojtek popatrzał na mnie i patrzał czy sie zgodze.
-Ja sie zgadzam ale nie wiem jak Nastka?
-W sumie to ja też ale najpierw będę musiała skoczyć do domu na chwile.
-Ok to spotkamy sie na miejscu.
-Ale my nie wiemy gdzie ty mieszkasz?
-To ja pojade z wami bo i tak z Baronem przyjechałe więc swoim samochodem nie jestem i odrazu pokaże wam droge.
- OK to za godzine u mnie.
- NO to do zobaczenia później-Powiedziałam i chciałam już odejść ale ojtek złąpał mnie za rękę i obkręcił do siebie.
- tak bez pożegnania?
-Przecież jeszcze sie zobaczymy dzisiaj
-No ale prosze....-Zrobił mine szczeniaczka
-Daj mu tego buziaka bo tak będziemy stać do jutra- Zaśmiał się Śniady a Łozo zaczął się szczerzyć. Nie miałam wyjścia i chciałam pocałować w policzek ale on specjalnie odwrócił głowę i pocałowaliśmy się w usta.
-JEST!!
- Dobra o niech sie dalej cieszy a my jedziemy-Powiedział Tomson wołając mnie do samochodu. Wsiadłam odpalilam samochód i ruszyliśmy w strone mojego domu po 30 minutach byliśmy na miejscu
-To wy poczekajcie a ja szybko wezme to co mam wziąść.
-ok-powiedzieli zgodnie a ja wyszłąm.
-Szybko wbiegłam do swojego pokoju i wziełam małą czarną torbę z nike i wsadziłam do niej pare rzeczy swoich i mojej przyjaciółki, spakowałam do niej jeszcze swoje leki i wyszłam z domu zamknełam go na klucz i poszłam do samochodu.Wsadziłam torbę do bagażnika i weszłam na miejsce kierowcy. Tomek nie miał prawa jazdy ze sobą więc tłumaczył mi jak jechać. Po 20 Minutach byliśmy na miejscu.Kiedy weszliśmy do środka wszyscy już tam byli.
-To co zaczynamy-Powiedział Alek stawiając na stole dwie finlandię
-Mi nie lej bo ja nie pije-Powiedziałam a wszyscy się na mnie popatrzyli.
- ja też nie będe pił
-Dobra to,że Anastazja nie pije to rozumiem ale,że ty?
-Co Łozo nie pije??
-A co w tym dziwnego-Powiedział i poszedł do kuchni po różne soki i colę- Nie wiedziałem co lubisz.
- Sok pomarańczowy jak masz
-Jasne już nalewam-Wszyscy patrzeli się na nas jak na idiotów
- Paulina ty będziesz pić co nie?- Powiedział z nadzieją Alek
-Ja by nie piła.No jasne lej.
Zabawa powoli się rozkręcała wszyscy tańczyli,pili i śpiewali. Impreza skończyła się po godzinie 3 wszyscy już praktycznie spali tylko ja z Wojtkiem siedzieliśmy i gadaliśmy
-Dobra idź już spać
-Ale nie chce mi się spać
- ta a ziewasz co chwile i z resztą ledwo siedzisz
-Em no ok. Gdzie mogę się położyć?
- Chodź na góre
-Yhm-Nie miałam siły iść Wojtek to zobaszył i wzioł mnie na ręce
- Co ty robisz?
-Ledwo idziesz Więc eskortuję cię do pokoju. Przepraszam za bałagan nie zdążyłem posprzątać.-Powiedział i położył mnie na łóżko.I pocałował w czoło.-Dobranoc
-Zostań ze mną. Prosze
-Na pewno
-Tak.
-OK-Powiedział i usiadł pod ścianą
-Co ty robisz?
- Siedzę
-Chodź tu się kładź koło mnie i się nie wydurniaj
- Jesteś pewna?
-Tak chodź-Kiedy to powiedziałam on wstał z podłogi i położył się koło mnie
-Na pewno chcesz żebym tu z tobą był?
- Jak nigdy wcześniej a teraz śpij
Po jakiś 10 minutach zasnęłam przytulona do Wojtka on zasnął zaraz po mnie.
# KOMĘTUJCIE PISZCIE CZY SIĘ PODOBA. PRRRROSZE
Zaczyna się świetnie :D Czekam na kolejne rozdziały ;*
OdpowiedzUsuń