Rozdział 9
*Anastazja
Obudziłm się w szpitalnym łóżku. Na sali byłam kompletnie sama. Promienie słońca wpadały przez zakracone okno. Nienawidziłam szpitali czułam sie w nich jak w więzieniu. Wstałam z łóżka i wyszłam na korytarz. Zobaczyłam tylko jak Paulina rozmawia z jakimś chłopakien na pierwszy żut oka był podobny do Rafała... Właśnie Rafał chłopak,który z dnia na dzień mnie zostawił nie zostawiając za sobą żadnego śladu. Byłam z nim 2 lata,po takim czasie zostawił mnie jak gdyby nigdy nic. Wszysto wróciło...
-Anastazja jak sie czujesz?- Pytała moja przyjaciółka.
-Już dobrze. Co to za chłopka z którym rozmawiałaś przed chwilą?
- Yyy to był chłoopak
-To,że był to chłopak to wiek ale kto to był?
-Tylko sie nie denerwuj... Eh to był... Rafał wrócił
-Co jak to?? Po takim czasie?
-Powinnaś z nim porozawiać
-Nie mam zamiaru. Gdzie jest Wojtek?
- Nie wiem zadzwonili do mnie ze szpitala żebym przyjechała. Byłaś z nim?- Kiedy to usłyszałam załamałam sie. Myślałam,że kiedy sie obudze będzie obok mnie... Jaka jestem głupia,wiedziałam,że to tylko głupi sen z którego zaraz się obudze.
-Jedźmy do domu.
-Zaczekaj tu pujde po wypis.
-Yhmm-Poszła a ja zostałam sama, sama jak ten palec.Ale chyba to złe porównanie bo każdy palec na pare... Czemu nie może być już dobrze?
-Anastazja a Cie przepraszam ale musiałem wyjechać.Wiem,że teraz mnie nie nawidzisz ale ja Cie dalej Kocham-Powiedział mężczyzna siadając obok mnie.
-Daj mi spokuj. Chce być sama.-Wstałam i wyszłam ze szpitala. Napisałam tylko przyjaciółce ,że cekam przed szpitalem. Usiadłam na ławke i myślałam nad wszystkim. Kiedy tak siedziałam wpatrywałam sie w pędzących ludzi. Każdy gdzieś sie śpieszył.
-Prosze nie odwracaj się ode mnie. Ja naprawde żałuje tego wszystkiego,że nic ci nie powiedziałem,że wyjechałem bez porzegnania ale nie zrozumiała byś wtedy tego. Przepraszam .
-Czemu niby miała bym nie zrozumieć?
-Nie moge teraz o tym mówić, nie chcę.
-Jesteś taki sam... Zostaw mnie samą.
-Jest szansa,że kiedyś mi wybaczysz?
- Nie wiem, musze wszystko sobie poukładać.
- Dobrze rozumiem. Jeśli już będziesz wiedziała czy... To zadzwoń do mnie.-Powiedział i dał mi karteczke ze swoim numerem telefony.-Nigdy nie przestałem Cie Kochać-Powiedział i odszedł. Zaraz po tym przyszła Paulina jak zwykle uśmiechnięta.
-Idziemy na lody?
-Nie. Chce jechać do domu. Tylko po drodze do jakiegoś sklepu bo mam lodówke pustą
-No dobrze. -Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do Tesco.-Nasta?
-Co?
-Rozmawiałaś z Rafałem?
-Można tak powiedzieć..
-Nadaj Cie Kocha
-Nie chce o tym gadać
-Dobrze... Ej to nie jest Wojtek?
-Gdzie.
-No zobacz przy napojach z jakąć typiarą..
-On ją...
- O nie nawet nie waż sie płakać. Nagle zachciał mi się pić.
-Nie Paula prosze...
-O hej Wojtek .
-Paulina... Hej co ty tu robisz?-Zapytał z przerażeniem w głosie
-Odebralam Anastazje ze szpitala i przyjechałam na zakupy bo w lodówce pustki. A to kto to?
- To jest Natalia.
-Miło mi Paulina jestem.
-Natalia-Powiedziała ciemna blądynaka z dużum czołem.
-Jesteście razem?
-Tak
-O Anastazja tu idzie.
-Wzielam też śmietane naa...
-Hej Natalia jestem
-My już pujdziemy. Cześć dziewczyny.
-Co z dupek. On z nią jest. Nastka ty sie zakochałaś co nie?
-Tak i coraz bardziej żałuje tego wszystkiego. Wracajmy do domu.
- Tylko zakupy dokończymy. Czekaj chwile telefon mi dzwomi
-Halo?
- Co robisz dzisiaj po południu?
-Będe obmyślała plan zemsty na wysokim czole i gwiazdorzyku
- Co?
- Siedze w domu z Anastazją chcesz to bądz u mnie o 14
- Ok To do później
- pa- Powiedziała i się rozłączyła
- Kto dzwonił?
- Tomek chyba.
-Chyba?
-Tak. Dobra wracamy do domu.- Przy kasie spotkaliśmy Wojtka z jego Nową dzewczyną. Ukratkiem oka ciągle patrzał na Anastazje która miała łzy w oczach. Miałam ochote zabić tego gnoja.
-Wojtek czemu masz na tapecie zdjęcie tej dziewczyny?-Zapytała wkużona a Nastka lekko sie uśmiechneła
- Bo... Ładne wyszła. - Ich kłutnie było słyszeć aż do wyjścia.
W samochodzie nic nie mówiłyśmy dopero pod domem.
-Zamieszkajmy razem we dwie.
-Yyy Skąd u Ciebie takie pomysły? Anastazja nie pozaja Cie.
- Chce być już samodzielna
-Też jestem na tym. To zaczynamy szukać mieszkania i pracy?
- Tak.
-Tomek ma przyjechać za 10minut.
-A sama jesteś?
-Taa ostatnio to nikogo nie ma w domu oprócz mnie
-To tak jak ja. Fajnie mieć dom tylko dla siebie
-Yhmm pomyśl,że za pare dni będą wakacje
-Tak szybko to zleciało-Z rozmowy wyrwał nas dzwonek do dzwi.Paulina poszła otworzyć.
-Cześć Nasta.
-Hej
-A Ty nie z Wojtasem?
- On postanowił pojeździć po czole...-Powiedziała Paulina a ja sie uśmiechnełam
-Co?
-To nie wiedziałeś,że ma dziewczyne?
-No nie wszyscy myśleli,że bęzie z Anastazją
-Ej musze wam coś powiedzieć
-Słuchamy.
-Paulina wiem,że dasz rade sama beze mnie
- Co ty gadasz?
- Chodzi mi o to,że rezygnuje z The Voice
-Czemu przecierz byłaś genialna?
-To nie jest dla mnie. Źle sie w tym czuje
-Przecież lubisz śpiewać
-Tak ale tylko dla siebie ewentualnie dla przyjaciół
-Jesteś pewna tej decyzji?- Zapytał sie Tomek
- Tak- Potwierdziłam
-Paulina była na mnie zła ale po czasie zrozumiała.
- To co robimy?- Zapytał sie Tomson
-Ja spadam do domu bo...- Zadzwonil mi telefon bez zastanowienia go odebrałam
- Tak?
-Cześć możemy sie spotkać?
-Niby po co?
- Chce ci to wszystko wyjaśmić
-Nie masz co... Mam gdzieś Ciebie i Twoją dziewczyne!
-Ale to nie tak jak myślisz!
-Nie krzycz na mnie!
- Przepraszam. Porozmawiajmy. Prosze
-Nie masm o czym z Tobą rozmawiać. Nawet nie byliśmy razem!!- Kurde co ja powiedziałam.
-Anastazja ja Ciebie K...
-Ale ja Ciebie nie!!- Krzyknełam i rozłączyłam się. Całej sytuacji przyglądaj się Tomek z moją przyjaciółką. Spojrzałam sie na nich i popłakałam sie
- Ciii wszystko będzie dobrze zobaczysz wszysto sie ułoży
- Ona ma racje. A ja mimo tego,że to mój przyjaciel mam ochote mu przywalić.
- Jesteście kochani ale ja już pójde do dom.- Wziełam tobpe i wyszłam. Po 5 minutach byłam w domu. Odrazy poszłam pod prysznic i położyłam się spać.
*Paulina
- Czemu ona ma zawsze tak przesrane.
- O czym ty mówisz.
- Nigdy nic sie jej nie układa w życiu a jak już sie ułoży to zaraz sie spieprzy.
- Nue rozumiem jak Wojtek mógł jej to zrobić
- Najwyraźniej nie jest taki za jakiego go uwarzaliśmy.
- Toja lece bo późno już. Jutro do studia pamietaj.
-Pamiętam- Podeszliśmy dp dzwi.
-To pa. Dobranoc- Powiedział i pocałował mnie w policzek ja sie cała zaczerwieniłam i uśmiechnełam
- Dobranoc.- Powiedziałam i zamknełam dzwi poszłam pod prysznic i przebrałam sie w piżame. Położyłam się do łóżka i myślałam nad dzisiejszym dniem. Po godzinie zasnęłam.
##Podoba sie nowy rozdział? Piszcie co sądzicie.
Rozdział super jak zawsze! Pisz szybciutko kolejny ;*
OdpowiedzUsuńMega rozdział! Czekam na kolejny ;D
OdpowiedzUsuń