Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 1 listopada 2015

.Rozdział 10 

  Anastazja *dom*

2 tygodnie później*

Obudziłam się po godzinie 8. Miała sie dziś spotkać z Rafałem,który chciał mi to wszystko wyjaśnić. Razem z Pauliną znalazłyśmy wspaniałe mieszkanie 3 pokoje z kuchnią i łazienką. Musiałam jeszcze tylko pomalować swój pokój i gotowe. Wstała z łóżka i poszłam coś zjeść.W domu był tylko tata bo miał dziś wolne.
-Dzień dobry.
-Hej tatku. Czemu tak szybko wstałeś?
-A jakoś tak wyszło. A Ty czemu nie śpisz?
-Jade zaraz spotkać sie z kimś a później wybierać farbe do pokoju.
- Czemu tak szybko sie wyprowadzasz?
-Bo chce stać sie samodzielna.
-Ale jesteś tego pewna?
-Jak nigdy wcześniej.-Powiedziałam i wyszczeżyłam sie jak najmocniej mogłam
-Wampirek-Powiedział tata i zaczął się śmiać
- Miałeś już tak na mnie nie mówić
-Ale to prawda.
-Wiem-znowu zaczęłam sie szczeżyć
-haha dobra ja ide sobie poleżeć jeszcze
-To idź już. A ja jem śniadanie i sie zbieram
    On poszedł a ja zrobiłam sobie płatki i szybko je zjadłam . Poszłam do pokoju zajrzeć do szafy. Wybrałam ubrania i udałam się do łazięki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam białą zwiewną sukienk. Zrobiłam sobie luźnego dobieranego kłosa i umyłam zęby,lekko się pomalowałam i wyszłam. Weszłam do pokoju po torebke, schowałam do niej portwel, telefon ,leki i pare innych rzeczy i zeszłam na dół.
-Już wychodzisz?
-Tak.Byłam umuwiona na 10.-Mówiłam zakładając buty.-To pa
-Cześć
   Kiedy szłam na przystanek autobusowy zadzwonił mi telefon. Był to Rafał więc spokojnie odebrałam
-Hej gotowa?
-Hejka. Właśnie ide na autobus.
- Jak na autobus jak ja po Ciebie jade teraz
-Ale mieliśmy spotkać sie w Tarasach
-Nie chciałem,żebyś szła tyle
-No iść nie będe.
- Czekaj. Haha widze Cie.
-Nie masz sie czego cieszyć bo ja Ciebie też-Powiedziałam i się rozłączyłam.On w tym czasie zdąrzył do mnie podjechać
-Podwieźć gdzieć panią?
- Nie wydurniaj sie
- Nie wydurniam. Ślicznie wyglądasz
-Nie kłam
- Nie kłamie
- Tak już napewno...
-Najpiękniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem
-Przestań już i jedźmy w końcu.
-Nic sie nie zmieniłaś
-Za to Ty bardzo-Po tych słowach nastała cisza. Żałowałam,że to powiedziałam. Dojechaliśmy na miejsce. On szybko wysiadł z samochodu jak by coś sie stało.Przebiegł pod drzwi pasażera i je otwożył. Zaczeła sie śmiać i wysiadłam.
-Nudzi ci sie?
-Niee.
-Przepraszam za to wcześniej.- On nic nie powiedział tylko pocałował mnie w policzek.
-Pzrzeprosimy przyjęte.-Powiedział i się uśmiechną. Kochalam ten uśmiech, był taki szczery i.. Co ja mówie to nie jest prawda. Ja już go nie Kocham,nie Kocham go. Musze sie ogarnąć i zapomnieć.-Gdzie idziemy najpierw?
-Hmm gdzieś gdzie będe mogła kupić farbę.
-Do czego?
-Do pokoju. Przecież sie przeprowadzam i musze jeszcze tylko pokój pomalować swój.
-A no tak. Wyleciało mi to z głowy.Wiem gdzie możesz ją kupić ale to później.
-No dobrze to gdzie idziemy
- Może do kawiarni?
-Jakoś nie mam ochoty?
-Ok czyli KFC.
-Skąd...?
-Znam Cie tak dłułgo,że wiem o Tobie wszystko.
-To ty idz zamów a ja ide do łazięki na chwile.
- Ok. -On ustał w kolejke a ja poszlam do toalety. Ustałam koło lusterka  i spojrzałam sie w swoje odbicie.
-Co ty dziewczyno wyprawiasz? Kogo ty w końcu Kochasz? Jego,z którym byłaś ale zostawił Cię bez słowa ale wrócił czy tego,który ma Cie w dupie i sie w ogule nie odzywa i ma dziewczyne.. Błądziłam tak w myślach niewiedząc co mam zrobić. Kobiety,które wchodziła do łazięki dziwnie sie na mnie patrzały. Stałam w bezróchy patrząc się w swoje odbicie przez jeszcze krótką chwile i wyszłam. Kiedy wracałam do Rafała ktoś wbiegł na mnie i sie razem z nim wywaliłam. Całe te zajście widział Rafik,który odrazu podbiegł do mnie żeby pomudz
-Przepraszam nie wyrobiłem sie.
-Nic nie...-Kurwa,ż eto akurat on musiał być
-Anastazja ja nie..
-Daj sobie spokój i złaż ze mnie.-On wstał in pomógł mi wstać.
-Nastka nic ci nie jest?-Powiedział Rafał
-Nie. Jest ok wszystko.-Powiedziałam a on mnie przytulił. Pocałował w czoło.- Nic mi nie jest.
-Napewno?
-Tak
-Anastazja możemy pogadać?
-Nie mamy o czy gadać
-Prosze. Chce ci to wyjaśnić wszystko
-Wojtek ja nie chce z Toba gadać.-Powiedziałam i przytuliłam się do Rafki złapałam go za ręke i ścisnełam jego jeden palec. On zrozumiał o co mi chodziło.
-To wy jesteście razem?-nic nie powiedziałam tylko razem odeszliśmy. Kiedy usiedliśmy juz na miejscach Rafał poszedł po zamówienie a ja obejrzałam sie za siebie. Chciałam zobaczyć czy juz sobie poszedł. Na szczęście nie było go nigdzie na horyzącie.
-Co sie tam tak patrzysz?
-Chciałam zobaczyc czy sobie poszedł,nie gadajmy o nim.
-Masz racje. Chodź zjemy w samochodzie.
-Dobry pomysł.-Wstaliśmy i zaczeliśmy kierować sie w strone wyjścia. Rafał próbował złapać mnie za ręke ale ja sie do niego mocno przytuliłam on nic nie powiedział tylko mnie objął, szlismy tak az do samochodu.
-Nastka wsiadamy?
-Czekaj jeszcze chwile-Powiedziałam a on sie uśmiechną
- Brakowało mi tego
-Mi też.Wsiadamy?
-Jasne-Wsiedliśmy do samochodu a Rafała odrazu zaczął rozpakowywać jedzenie.
-Aż tak głody jesteś?
-I to bardzo.
-Ale pamiętasz,że miałeś mi wszystko powiedzieć, wyjaśnić czemu zniknęłeś bez słowa.-Jego mina po moich słowach odrazu spowarzniała.
-Powiem ci wszystko tylko nie tutaj.
- To gdzie i kiedy?
- Później gdzieś pojedziemy.
-No dobrze.-Wiedziałam,że nie mam sie czego obawiać więc sie zgodziła. Jedliśmy i śmialiśmy się,było jak kiedyś.
-Idziemy po farbe?
-A tak idziemy wyleciał mi to z głowy całkiem.Wysiedliśmy z samochodu. Zaczełam sie kierować spowrotem w strone Tarasów,myslałam,że Rafał idzie za mną ale on stał oparty o samochód i sie śmiał. Zatrzymałam sie i odwróciłam się na pięcie tak żeby stac do niego przodem.
-I z czego ha?
-Ze świata.Nie idziemy do Tarasów.
-To gdzie?
-A zobaczysz.
-No powiec..
-Nie. Zobaczysz
-Ok,ok.
-No jaka grzeczna. -Ja tylko przewróciłam oczami i pociągneła go za ręke żeby ustał na równe nogi.
-Daleko będziemy szli?
-Tak z 20minut.
-To nie lepiej samochodem?
-Nieee spacerek dobrze nam zrobi.
-Ale kiedy mi sie nie chce iść.
-Daj torebke.
-Po co?
-Oj no daj.-Zrobiłam to co kazał. Założył sobie ja przez ramię.
-Co ty w niej tam masz?
-Różne potrzebne rzeczy
-No ok nie bij-Powiedział z bananem na twarzy.-Dalej ci sie nie chce iść?
-No nie właśnie.
-To wskakuj
-Oszalałeś tak?
-Oczywiście... Że nie
-Przejde sie już.- Rafik podszedł wtedy bliżej.-Co ty kombinujesz??
-A nic. Tylko blirzej podeszłem
-Chodz już. Jak szybciej ją kupimy to nawet dzisiaj pomaluje pokój i jutro juz będe mogła tam zamieszkać.

*Wojtek*    *Tarasy.

Nie wiem co mam zrobić, czemu ona nie chce ze mną gadać. Wem,że głupio sie zachowałem ale nie miałem wyjścia. Czemu ona to robi? Eh ona juz kogoś ma. Jestem kretynem straciełm przyjaciela a co najgorsze dziewczyne,na której mi bardzo zależało,zależy. Z Tomkiem pogadam wytómacze mu wszystko ale Anastazja ona juz kogoś ma pewnie go kocha. Tak strasznie chce być na jego miejscu. -Siedziałem i myślałem o tym całym gównie. Postanowiłem pojechać do Tomsona i mu opowiedzieć o wszystkim. Miałem nadzieje,że zrozumie. Wstałem z fotele i wyszłem z Tarasów prosto na parking do swojego samochodu. Kiedy odjerzdzałem zobaczyłem Tego chłopaka z Nastą. On niósł jej torbe. Śmiali sie z czegoś. Nawet mnie nie zauwarzyli jak przepuszczałem ich przez pasy. Prosto pojechałem do Tomka ale drzwi były zamknięte i nikogo nie było domyśliłem się,że jest w stódiu razem z Alkiem. Postanowiłem do mnie zadzwonić.
<rozmowa tel.>
-Hej Tomek. Możemy pogadać
-Cześc. Teraz nie moge jestem w stódio do 20.
-No ok. A jutro masz czas
-Przed południem możemy sie spotkać. Przyjade do Ciebie. Sory nie moge gadać.
-No dobra dzieki. Cześć
-Narka.
  Ucieszyłem sie,że zgodził sie ze mną pogadać. Mam nadzieje,że jakoś mu wyjaśnie ta całą sytuację. Od dom Lacha pojechałem prosto do siebie nie chciałem z nikim sie spotykać ani z nikim gadać. Włączyłem tv i ogladałem do momętu aż zasnąłem.


Anastazja

Doszliśmy do małego sklepu z różnymi przedmiotami do
malowania i chemią.
-To jakiej farby szukasz?
-szczerze mówiąc to nie wiem sama
-To może różowy?
-To jest łososiowy
-Jeden gwizdek
-Jak dla kogo
-Dla mnie tak.
- Może fioletowy?
- Niee
-Mam-Powiedzieliśmy równicześnie i zaczliśmy sie śmiać
-Co masz?-Zapytałam.
-Taki siwy. A ty co masz?
-Jasny fiolet .
-Może weź walnij dwie ściany na siwy a dwie na różowo
-Dobr pomysł ale nie. Patrz na ten kolor.-pokazałam mu pusze z farba
-Jaki to jest?
-Karaibski błękit
-Jest idealny.
-Też tak myśle dlatego ci go pokazałam
- To kupujemy?
-Kupuje - Po zakupie wyszliśmy ze sklepu i szliśmy do samochodu.-Czemu nie jechaliśmy samochodem teraz mamy taki kawał iść z farbą...
-Chodz przez skruty.
- Ok. -Po 8 minutach byliśmy pod samochodem.Odrazu wsiedliśmy i pojechaliśmy do mojego mieszkania. Po drodze napisałam Paulinie żeby przyjechała z Tomkiem do naszego nowego mieszkania aby pomogli mi malować.
- Ok zrobimi tak. Pojedziemy teraz do Ciebie zaczniemy malować a jak skończymy to pojedziemt w takie jedno miejsce.
- Dobra- Powiedziałam sie z bananem.Kiedy dojechaliśmy do bloku widziałam samochód Tomka to znaczy,że juz są. Wzieliśmy wszystkie puszki z farbą i weszliśmy do mieszkania.
-Hejka
-O hej.Tomek to jest Rafał.
-hej miło mi Cię poznać. Anastazja możemy na słowo
-Jasne.Poszlismy do pokoju mojej przyjaciółki żeby nasz nie usłyszeli
-O co chodzi.
-Wojtek dzwonił do mnie,że chce sie spotkać.
-No dobrze ale po co mi to mówisz?
- Chciałem,żebyś wiedziała.
-Dobrze ale ja już nie chce o nim słyszeć,gadać nie po tym wszystkim.
-Ja to rozumiem.Ty jesteś z tym chłopakiem?
-Nie jestem z nim.
-Ok doibra chodz do nich.
-Jesteśmy.
-Co sie tam działo.-Zapyatla przyjaciółka z głupią miną patrząc sie na Tomka
-Nic takiego
-Napewno?
-Ty sie o to nie bój.
- Dobra ludzie bierzemy sie za malowanie bo sie nie wyrobimy dzisiaj a jeszcze musze z Pauliną do stódia jechać.
- To ja z Rafką biorę te dwie sciany  a wy tamte.
-Zgoda.- Przy malowaniu dużo zartowaliśmy i wygłupialiśmy.Było widać,że Tomek polubił Rafała.
-Ej Rafik zobacz
-co.
-No popatrz na nich.
-Oni są razem?
-No ne chyba. Nic mi nie mówili.
-To może lerpiej im nie przeszkadzajmy i tak już skończyliśmy swoja część.
- Masz racje. Chodź do łazięki obmyjemy sie troche. I bez skojażeń zboczuchu.
-Ok,ok ale ja nie mam żadnych skojarzeń.-Po cichu wyszliśmy z pokoju, nawet nas nie zauwarzyli,i piszliśmy do łazięki. Umyliśmy ręce które były całe w farbie.
-Rafał won z kibla
-Co czemu?
-Bo musze sie umyć
-Ale przeciesz Paulina i Tomek..
-Ok odwróć sie. I nawet nie waż się odwracać.
-Dobrze.-szybko zrzuciła z siebie sukienkę i jeszcze szybciej się umyłam.
-Moge juz
-Czekaj ubrać sie musze
-A Ty pamiętasz jak kiedyś
-Nawet nie zaczynaj-Szybko dokończyłam się ubierać.
- Teraz Ty
-Ok. Odwróć się i nie podglądaj
-Nawet nie miałam takiego zamiaru-Po 10 minutach oboje po cichu wyszliśmy z łazięki i kierowaliśmy sie w strone.
-Ej gdzie moja torba
- A nie masz jej przy sobie?
-A widzisz ja tu gdzieś?
- Ok dobra czekaj... Oooo
-Co?
-Jest
-Gdzie?
-No na krześle. -Wzięłam torebke i wyszliśmy z bloku.
-To gdzie teraz jedziemy.-Zapytałam sie siedząc już w samochodzie.
-Daleko.
-To naprawde wiele tłumaczy
- Oj no zobaczysz.-Po kilkunastu minutach byliśmy przed jakimś małym parkiem z ławkami i małym mostem. Nie było w nim zbyt dużo ludzi, jakiś starszy pan z psem i dwie stare kobiety siedzące na jednej z ławek.
- Czemu tutaj
-Nie pamiętasz?
-A powinnam.-Ten bez żadnego słowa poszedł przed siebie. - Jaka ze mnie kretynka..- Powiedziałam sama do siebie i poszłam za nim na mały mostek. Usiadłam obok niego.
-Naprawde nie pamiętasz?
-Przepraszam... Ale ja, nie..
-To tu pierwszy raz...
-Całowaliśmy sie. Zmieniło sie tu.
-No troche.
-Ale kiedy tam..- Wstałam i podeszłam do drzewa.Krążąc wokół.
-Mam
-Ale co? No tak ,,Love Forever,,-Powiedział i się uśmiechną
-Czemu mnie zostawiłeś?-Zapytałam sie,mając nadzieje,że to nie będzie nic w stylu poznałem kogos ale nam nie wyszło...
-Jaa... Ja mia.. Byłem chory
-Co? Żartujesz sobie?
- Nie.Musiałem wyjechać poukładać to sobie..
- Ty sobie naprawde żartujesz!
-Nie Anastazja ja mu...
-To nie jest żadne wytłumaczenie!! Znikasz z dnia na dzień nic nie mówiąć, nie odzywają sie a teraz wracasz i mówisz,że..
-Anastazja posłuchaj ja...
-Nie to ty posłuchaj.
-Miałem raka
-Co??
-To co słyszałać. Nie mogłem zostać.-Kiedy to powiedział zsunęłam sie w dół po korze drzewa.
-Zrozum musiałem wyjechać
-Zawieź mnie do domu.
-Ale...
-Prosze- Piwiedziałam przez łzy. Przez reszte drodi nie odzywaliśmy sie. Dopiero pod domem...
-Spotkamy sie jutro?
- Musze to sobie poukładać
-Rozumiem. To dobranoc.
-Pa
 Przez reszte dnia nie wychodziłam z pokoju, chciałam to sobie wszystko poukładać ale nie mogłam. W końcu po ciężkim dniu zasnęłam...






# Ok mamy kolejny. Mówcie czy jest ok czy sie podoba.

niedziela, 11 października 2015

Rozdział 9


   *Anastazja


   Obudziłm się w szpitalnym łóżku. Na sali byłam kompletnie sama. Promienie słońca wpadały przez zakracone okno. Nienawidziłam szpitali czułam sie w nich jak w więzieniu. Wstałam z łóżka i wyszłam na korytarz. Zobaczyłam tylko jak Paulina rozmawia z jakimś chłopakien na pierwszy żut oka był podobny do Rafała... Właśnie Rafał chłopak,który z dnia na dzień mnie zostawił nie zostawiając za sobą żadnego śladu. Byłam z nim 2 lata,po takim czasie zostawił mnie jak gdyby nigdy nic. Wszysto wróciło...
-Anastazja jak sie czujesz?- Pytała moja przyjaciółka.
-Już dobrze. Co to za chłopka z którym rozmawiałaś przed chwilą?
- Yyy to był chłoopak
-To,że był to chłopak to wiek ale kto to był?
-Tylko sie nie denerwuj... Eh to był... Rafał wrócił
-Co jak to?? Po takim czasie?
-Powinnaś z nim porozawiać
-Nie mam zamiaru. Gdzie jest Wojtek?
- Nie wiem zadzwonili do mnie ze szpitala żebym przyjechała. Byłaś z nim?- Kiedy to usłyszałam załamałam sie. Myślałam,że kiedy sie obudze będzie obok mnie... Jaka jestem głupia,wiedziałam,że to tylko głupi sen z którego zaraz się obudze.
-Jedźmy do domu.
-Zaczekaj tu pujde po wypis.
-Yhmm-Poszła a ja zostałam sama, sama jak ten palec.Ale chyba to złe porównanie bo każdy palec na pare... Czemu nie może być już dobrze?
-Anastazja a Cie przepraszam ale musiałem wyjechać.Wiem,że teraz mnie nie nawidzisz ale ja Cie dalej Kocham-Powiedział mężczyzna siadając obok mnie.
-Daj mi spokuj. Chce być sama.-Wstałam i wyszłam ze szpitala. Napisałam tylko przyjaciółce ,że cekam przed szpitalem. Usiadłam na ławke i myślałam nad wszystkim. Kiedy tak siedziałam wpatrywałam sie w pędzących ludzi. Każdy gdzieś sie śpieszył.
-Prosze nie odwracaj  się ode mnie. Ja naprawde żałuje tego wszystkiego,że nic ci nie powiedziałem,że wyjechałem bez porzegnania ale nie zrozumiała byś wtedy tego. Przepraszam .
-Czemu niby miała bym nie zrozumieć?
-Nie moge teraz o tym mówić, nie chcę.
-Jesteś taki sam... Zostaw mnie samą.
-Jest szansa,że kiedyś mi wybaczysz?
- Nie wiem, musze wszystko sobie poukładać.
- Dobrze rozumiem. Jeśli już będziesz wiedziała czy... To zadzwoń do mnie.-Powiedział i dał mi karteczke ze swoim numerem telefony.-Nigdy nie przestałem Cie Kochać-Powiedział i odszedł. Zaraz po tym przyszła Paulina jak zwykle uśmiechnięta.
-Idziemy na lody?
-Nie. Chce jechać do domu. Tylko po drodze do jakiegoś sklepu bo mam lodówke pustą
-No dobrze. -Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do Tesco.-Nasta?
-Co?
-Rozmawiałaś z Rafałem?
-Można tak powiedzieć..
-Nadaj Cie Kocha
-Nie chce o tym gadać
-Dobrze... Ej to nie jest Wojtek?
-Gdzie.
-No zobacz przy napojach z jakąć typiarą..
-On ją...
- O nie nawet nie waż sie płakać. Nagle zachciał mi się pić.
-Nie Paula prosze...
-O hej Wojtek .
-Paulina... Hej co ty tu robisz?-Zapytał z przerażeniem w głosie
-Odebralam Anastazje ze szpitala i przyjechałam na zakupy bo w lodówce pustki. A to kto to?
- To jest Natalia.
-Miło mi Paulina jestem.
-Natalia-Powiedziała ciemna blądynaka z dużum czołem.
-Jesteście razem?
-Tak
-O Anastazja tu idzie.
-Wzielam też śmietane naa...
-Hej Natalia jestem
-My już pujdziemy. Cześć dziewczyny.
-Co z dupek. On z nią jest. Nastka ty sie zakochałaś co nie?
-Tak i coraz bardziej żałuje tego wszystkiego. Wracajmy do domu.
-  Tylko zakupy dokończymy. Czekaj chwile telefon mi dzwomi
-Halo?
- Co robisz dzisiaj po południu?
-Będe obmyślała plan zemsty na wysokim czole i gwiazdorzyku
- Co?
- Siedze w domu z Anastazją chcesz to bądz u mnie o 14
- Ok To do później
- pa- Powiedziała i się rozłączyła
- Kto dzwonił?
- Tomek chyba.
-Chyba?
-Tak. Dobra wracamy do domu.- Przy kasie spotkaliśmy Wojtka z jego Nową dzewczyną. Ukratkiem oka ciągle patrzał na Anastazje która miała łzy w oczach. Miałam ochote zabić tego gnoja.
-Wojtek czemu masz na tapecie zdjęcie tej dziewczyny?-Zapytała wkużona a  Nastka lekko sie uśmiechneła
- Bo... Ładne wyszła. - Ich kłutnie było słyszeć aż do wyjścia.
W samochodzie nic nie mówiłyśmy dopero pod domem.
-Zamieszkajmy razem we dwie.
-Yyy Skąd u Ciebie takie pomysły? Anastazja nie pozaja Cie.
- Chce być już samodzielna
-Też jestem na tym. To zaczynamy szukać mieszkania i pracy?
- Tak.
-Tomek ma przyjechać za 10minut.
-A sama jesteś?
-Taa ostatnio to nikogo nie ma w domu oprócz mnie
-To tak jak ja. Fajnie mieć dom tylko dla siebie
-Yhmm pomyśl,że za pare dni będą wakacje
-Tak szybko to zleciało-Z rozmowy wyrwał nas dzwonek do dzwi.Paulina poszła otworzyć.
-Cześć Nasta.
-Hej
-A Ty nie z Wojtasem?
- On postanowił pojeździć po czole...-Powiedziała Paulina a ja sie uśmiechnełam
-Co?
-To nie wiedziałeś,że ma dziewczyne?
-No nie wszyscy myśleli,że bęzie z Anastazją
-Ej musze wam coś powiedzieć
-Słuchamy.
-Paulina wiem,że dasz rade sama beze mnie
- Co ty gadasz?
- Chodzi mi o to,że rezygnuje z The Voice
-Czemu przecierz byłaś genialna?
-To nie jest dla mnie. Źle sie w tym czuje
-Przecież lubisz śpiewać
-Tak ale tylko dla siebie ewentualnie dla przyjaciół
-Jesteś pewna tej decyzji?- Zapytał sie Tomek
- Tak- Potwierdziłam
-Paulina była na mnie zła ale po czasie zrozumiała.
- To co robimy?- Zapytał sie Tomson
-Ja spadam do domu bo...- Zadzwonil mi telefon bez zastanowienia go odebrałam
- Tak?
-Cześć możemy sie spotkać?
-Niby po co?
- Chce ci to wszystko wyjaśmić
-Nie masz co... Mam gdzieś Ciebie i Twoją dziewczyne!
-Ale to nie tak jak  myślisz!
-Nie krzycz na mnie!
- Przepraszam. Porozmawiajmy. Prosze
-Nie masm o czym z Tobą  rozmawiać. Nawet nie byliśmy razem!!- Kurde co ja powiedziałam.
-Anastazja ja Ciebie K...
-Ale ja Ciebie nie!!- Krzyknełam i rozłączyłam się. Całej sytuacji przyglądaj się Tomek z moją przyjaciółką. Spojrzałam sie na nich i popłakałam sie
- Ciii wszystko będzie dobrze zobaczysz wszysto sie ułoży
- Ona ma racje. A ja mimo tego,że to mój przyjaciel  mam ochote mu przywalić.
- Jesteście kochani ale ja już pójde do dom.- Wziełam tobpe i wyszłam. Po 5 minutach byłam w domu. Odrazy poszłam pod prysznic i położyłam się spać.

 *Paulina
- Czemu ona ma zawsze tak przesrane.
- O czym ty mówisz.
- Nigdy nic sie jej nie układa w życiu a jak już sie ułoży to zaraz sie spieprzy.
- Nue rozumiem jak Wojtek mógł jej to zrobić
- Najwyraźniej nie jest taki za jakiego go uwarzaliśmy.
- Toja lece bo późno już. Jutro do studia pamietaj.
-Pamiętam- Podeszliśmy dp dzwi.
-To pa. Dobranoc- Powiedział i pocałował mnie w policzek ja sie cała zaczerwieniłam i uśmiechnełam
- Dobranoc.- Powiedziałam i zamknełam dzwi poszłam pod prysznic i przebrałam sie w piżame. Położyłam się do łóżka i myślałam nad dzisiejszym dniem. Po godzinie zasnęłam.




##Podoba sie nowy rozdział? Piszcie co sądzicie.

wtorek, 15 września 2015

Rozdział 8 

Anastazja *dom*

Wstała po godzinie 9. Wojtek znowu mi się śnił tylko tym razem byliśmy nad jeziorem z całym Afro i innymi osobami,których w ogule nie znam. Ale to był sen więc czego sie dziwić. Podniosłam się z łóżka i w tym momęcie zadzwonił mój telefon. Oczywiście na początku nie mogła go znaleźć ale po chwili znalazłam go obok łóżka na podłodze.
-Halo?
-Hej.Em nie obudziłem Cię?
-Nie właśnie wstałam i miałam iść do łazięki.
-Mógłbym przyjechać wsześniej?
-Jasne ale o której dokładnie?
-Za chwile?
-Ale jest dopiero 9:47
-Ale nie mogłem spać w nocy troche i... Ok to do 14
-Czekaj! Jeśli chcesz to przyjedz teraz jestem sama w domu zjemy razem śniadanie już wstawiam wode na herbate
-Ok,dzięki będe za chwile
-To czekam.Pa- Szybko zeszłam do kuchni i wstawiłam czajnik na gaz.-Kurde co on lubi jeść...-Powiedziałam sama do siebie stojąc przy otwartej lodówce. Po chwili zastanowienia stwierdziłam,że razem coś zrobimy.Kiedy zamykałam lodówke usłyszałam pukanie do dzwi. Odrazu poszłam otworzyć
-Hejka, po drodze zajechałem do sklepu bo pomyślałem,że może coś razem zrobimy
-Hej. Pomyślałam dokładnie o tym samym. Wchodz
-Ok. Czekaj buty ściągne.
-Jak coś jesten w kuchni. Co chcesz do picia?
-A co masz?-Zapytał sie Wojtas wchodząc do kuchni.
-Amm... Kawa różnego rodzaju,herbaty tak samo wybieraj.
-Herbate
-Jaką. Zwykłą czy owocową? -Kiedy sie o to zapytałam Wojtek podszedł do mnie od tyłu stając za mną i zaczął wybierać herbate
-Ta jest dobra. Powiedział pokazując mi opakowanie.
-To jest moja ulubiona.-Powiedziałam i sie uśmiechnełam
-A zobacz jak ładnie pachnie
-Rzeczywiście ładnie. Nigdy jej nie wąchałam.-Kiedy już wybraliśmy herbaty Wojtek cały czas przytulał mnie od tuły. Było to bardzo miłe i przyjemne.Czułam się taka bezpieczna.Zapomniałam już jak to jest. Zalałam herbaty i chciałam zanieść je na stół ale Wojtek dalej mnie trzymał
-Wojtek póścisz musze to postawić na stół.
-Ja to postawie a Ty idz po leki
-No tak. Już ide
-Kiedy wróciłam do kuchni stanęłam w progu dzwi bo Łozo jakoś dziwnie sie na mnie patrzył i sie uśmiechał.
-Czemu sie tak patrzysz?
-Lubisz koszykówke?
- Czy lubie? Gram od zawsze.
-Masz bardzo ładną koszulke
-Dzięki. Czekaj co? Ooo kurde.
-Co jest?
-Czemu mi nic nie powiedziałeś,że w piżamie jeszcze chodze?
-Nie wiedziałem.-Wtedy sie na niego spojrzałam.-No ok wiedziałem ale tak ślicznie wyglądasz.
-Jestem w koszulce NBA i króciutkich spodenkach... No tak dla faceta to jest śliczne.
-Ty we wszystkim wyglądasz ślicznie
-Pff jasne... To co jemy?
-Nie pójdziesz sie przebrać?
-Jest sęs jak zaraz sie ubrudze?
-A skąd wiesz,że sie ubrudzisz?
-Bo robimy naleśniki.
-Mmmm. To rób a ja popatrze.
-O nie nie ma tak dobrze. Robisz ze mną.
-Oj no dobrze. To Ty zajmij sie ciastem ja farszem
-Dobra to zaczynamy-Ja zaczęłam robić ciasto a Wojtek robił jakiś tam farsz.Kiedy stałam do niego tyłem zrobił mi pare zdjęć- Stoje tyłem ale wszystko widze.
-Oj no nie mogłem sie powstrzymaś. Ta koszulka te spodenki i Ty. To tak wszystko genialnie wygląda zobacz.-I wtedy pokazał mi zdjęcia. Naprawde mu wyszły.-Moge jedno wstawić na instagrama?
-Jeśli chcesz. Twarzy nie widać więc ok
- Dziękuje.-Powiedział i odrazu zaczął wybierać zdjęcie.
-Po 15 minutach śniadanie było gotowe.Kiedy już zjedliśmy posprzataliśmy po sobie a ja poszłam sie ubrać
-Wojtek!
-Słucham?
-Chodz na chwile do mnie
-Już ide... Co sie stało?-Zapytał wchodząc do pokoju.
-Ciepło dzisiaj jest?
- I to bardzo
-To czemu masz spodnie a bnie spodenki?
-Bo idziemy dzisiaj na zakupy.
-Co?
-Oj no prosze
-Jaaa pierwszy raz chłopak prosi mnie żebym poszła z nim na zakupy. Toć to szok.-Powiedziałam dziwnie i oboje zaczeliśmy się śmiać.
-Hahaha to jak. Jasne,że pójde tylko co założyć?
-Sukienke
-Jaką
-Emm tak jest ładna-Powiedział podają jedna z moich ulubionych sukienek.
-Ok to zaraz przyjde.-Poszlam do łazięki ubrałam się w  sukienkę wybraną przez Wojtka u śmieszne czarne wzorki na pastelowym tle. Do tego ubrałam rzymki włosy związalam  w wysokiego koka zrobilam bardzo leciutki makijarz czyli pomalowałam tylko oczy. Po 15 minutach byłam juz w salonie.
-Jaaa... Piękieni wyglądasz-I oczywiści pstryk kolejne zdjęcie
-Dziękuje. Czemu robisz mi tyle zdjęć?
-Bo jesteś bardzo fotogeniczna.
-Jasne chyba od dupy strony-Kiesy to powiedziałam oboje wybuchnelismy śmiechem ale Wojtas zaraz zrobił sie poważny.
-Od niej też. Od każdej strony.
-Dobra chodz już-Wyszlismy z domu i poszliśmy do samochodu Wojtka.
-Nasz cel Tarasy
-Jasne a teraz pilocie jedz.Powiedziałam i zalożyłam okulary na nos.
-Czekaj  nie ruszaj sie...Ale ślicznie te ustawie na tapete
-Nie żartuj sobie.
-Nie żartuje. Zobacz klik i już jesteś na mym wyśfietlaczu.
-Żeby ci ekran nie pękł
-O to sie nie bój.
-Przez reszte drogi dużo rozmawialiśmy i żartowaliśmy w pewnym  momęcie zrobiło mi sie niedobrze.
-Wojtek-Powiedziałam troche cichym głosem trzymając się za brzuch
-Anastazja co sie dzieje?
-Brzuch strasznie mnie boli
-Jedziemy do szpitala
-Nie prosze..-Kiedy to powiedziałam zrobiło mi sie ciemno przed oczami.


#Kolejny. Powoli ale jakoś idzie... Dziękuje za wasze komętarze dodajecie mi dużo otuchy dziękuje :* :D jesteście super.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozdział 7 

* Anastazja pod domem*


Kurde całkiem zapomniałam o przesłóchaniach Pauliny przecierz miałam jej pomóc w przygotowaniach jak mogłam o tym zapomnieć.Zaraz do mniej zadzwonie...
<rozmowa >
-Cześć Paula ja Cię tak strasznie przepraszam całkiem zapomniałam o twoich przesłuchaniach.Przeeeeepraszam.
-Nic sie nie stało tylko mi powiec czy piosenka Avril Lavigne - What the Hell będzie dobra??
-Twoja ulubiona piosenka. Będzie idealna.Czekaj chwilke ktoś do dzwi sie dobija
-Ok.
-Hahaha. Czemu nic nie powiedziałaś mi,że przychodzisz?
-A tak jakoś. Dobra ja sie rozłączam a  Ty mnie weź wpóść.
-Ok haha
- To jak śpiewamy?
-Jasne idziemy do mnie.
-A co tu takie pustki?
-Rodzice są na jakiejś kolacji Patryk chyba u Agi a młodzi są na jakiejś wycieczce
-A Michał?
-A on już dawno z domu sie wyprowadził
-Serio? Nawet nie wiedziałam...
-To jak zaczynamy?
-Taa. Ej słuchaj ja jednak zdecydowała,że pujde do the voice tylko.
-Ok to twój wybór. Jeśli tak chcesz to ja nie mogę ci zabronić
-To juto o 13 u mnie?
- Tyle,że ja musze jechać do szkoły zanieść  zwolnienie lekarskie
-Jakie zwolnienie?
-Później ci opowiem a teraz śpiewaj.
-Ok-I wtedy usłtszałam jak moja przyjacióła śpiewa to było coś niesamowitego miała piękną barwe.-I jak?
-Jesteś niesamowita.-Ej czekaj Ty jesteś z Tomkiem?
-Nie tylko sie kolegujemy?
-A do kogo chciała byś dołączyć do dróżyny?
-Nie wiem. A Ty do kogo byś poszła?
- Zależy kto by sie odwrócił.
-Wiem napewno to,że nie pójde do chłopaków
-Czemu?
-Bo to będzie dla nich szok,że śpiewałam
-A zwłaszcza dla Tomsona.
-Ejj my sie tylko kolegujemy
-Ale wiesz,że jeśli sie dostaniesz czego ci życze i pójdziesz np do Edyty Górniak to wtedy nie będziesz mogła spotykać sie  z Tomkiem.
-Co!??
-Co Ty nie wiedziałaś?
-No nie. Więc wybór jest już wiadomy.
-Śpiewaj dalej a nie gadasz. Zostajesz na noc?
-Tak.
Ćwiczyłyśmi do 22godziny później obie poszłyśmi zjeść kolacje i się myć.
-Nasta
-No?
-Ty jesteś z Łozem
-Nie. Skąd takie pytanie?
-Bo ostatnio dużo z nim czasu spędzasz... To jak?
-Naprawde z nim nie jestem
-A chciała byś?
-Nie -Kiedy to powiedziałam odwróciłam do niej głowe a ona sie na mnie dziwnie spojrzała(leżałyśmy razem w moim łóżku) - Dobra nie wiem chyba nie.
-Czyli tak
-Nie
-Przecierz obie wiemy,że tak.
-Nie wiemy bo idziemy spać.
-Ok dobranoc.
-Masz zamiar ze mną spać?
-Tak dzisiaj mam taki zamiar
-Dobra tylko mnie nie skop.Dobranoc
 Obudził mnie budzik o 7 rano.Wyjątkowo nie leżałam na podłodze
-Wstawaj musze do szkoły iść
-Ok. Dzisiaj poniedziałek więc w mundurach
-Tak
-Ej wiesz co ja też ide do szkoły i tak kończymy o 13.
- A ja chyba nie dam tego zwolnienia chce jeszcze chodzić ten ostatni tydzień
-Ide robic śniadanie.
-A ja ide sie ubrać.-Podeszłam do szafy i wyciągnęłam swój mundór. Razem z Paulina  chodziłyśmy do liceum  obronnego więc mungury były podstawą. Byłyśmy na ostatnim roku.Mature już zdałyśmy. Poszłam do łazięki wziełam szybki prysznic,założyłam mundur i związałam włosy w wysoki  koński ogon i zrobilam poranne czynności po 20 minutach zeszlam do kuchni tam już czekało na mnie śniadanie.
-Leki...-Powiedziala Paulina pijąc herbate
-Tak mamo-I wzielam wszystkie leki które powinnam. Szybko zjadłyśmy śniadanie wzięłam swoją torbe i wyszłyśmy z domu.
-Hej dziewczyny- Powiedział mężczyzna  za nami
- Wojtek? Heej. Co Ty tu robisz?
- Miałem Cie zawieść do szkoły
-Tak?
- Tak.
-Tylko ja z Paulina jestem i chciałyśmy...
-To was podwiozę.
- Dzięki.  To chodźmy do mnie bo też musze sie przebrać-Powiedziała Paulina i sie uśmiechneła
-To wsiadajcie.
-Ale ja mieszkam pare domów z tąd.
-Będzie szybciej
-Ok-Paulina powiedziała i wsiadłyśmy. Mnie wepchała na przód tak żeby Łozo nie widział miałam ochote ja za to zatłuc.
-To tu.
-To wy tu poczekajcie a ja za niedługo będe.-Powiedziała  szczeżąc sie Paula i wyskoczyla szybko z samochodu.
- Odwieźć Cię później. Jak dasz te zwolnienie?
-Nie bo zostane w szkole.
-Ale miałaś przecierz nie chodzić po tych  lekach
-Ale dobrze sie czuje.
-Ale może późnij poczujesz sie gorzej
-To wtedy dam te zwolnienie
-To jak coś by sie działo to zadzwoń do mnie  to przyjade po Ciebie
-Dam sobie rade
-Nie bądz taka uparta
-Lubie siebie taką
-O której kączysz lekcje?
-O 13 ale mam już plana z Pauliną
-OK-Widzialam po mnim,że jest troche wkurzony ale  nie jestem małym dzieckiem i dam sobie rade.
-Gdzie ona jest?
-Niema jej już 20 minuy
-Spóźnimy sie.
-Spokojnie. Jak tak to powiecie,że Łozowski was zaczepił po drodze
-Haha ta jasne.Założe sie,że 60-cio letnia ślepa baba będzie wiedziala o co chodzi.
-Może ma telewizor w domu-Zaczeliśmy sie śmiać jak głupki. Nie mogla wtedy sie powstrzymać i spojrzałam się na niego a on nagle przestał się śmiać i patrzał sie na mnie.
-Co jes?-Zapytałam bo strasznie dziwnie sie na mnie patrzał
-Śliczna jesteś
-Przestań.
-Niee. Czekaj masz coś na włosach.
-Co gdzie.
- Poczekaj nie czochraj sie tak po nich bo sie roztrzepiesz.. Nachyl sie troche to pomoge-Zrobiłam co mi kazał
-I jak masz
-Yhm jest. -Podnioslam lekko głowe a on mnie pocałował  szybko jednak sie oderwałam i sybko usiadlam w fotely tak jak wcześniej
-Czemu to zrobiłeś?
-Nie mogłem sie powstrzynać. Przepraszam
-Przepraszam,że tak długo ale nie mogla mogłam znaleźć jakże tego stylowego bereciku
-Czemy macie mundury?
-Chodzimy do liceum obronnego
- Za mundurem chłopcy sznurem...
-Żebyś wiedział,że tak-Powiedzialam z ironią w głosie a on tylko sie na mnie spojrzał i otpalił samochód po 10 minutach byliśmy pod szkołą.
-Dzięki za powdózkę-Powiedziała Paulina u wyszła
-Przepraszam- Powiedział jak już miałam zamiar wychodzić
-Ok.
-Dzwoń jak coś-Już nic nie powiedziałam tylko zamknęłam dzwi i pobiegła w strone budynku.Udało nam sie być 5 minut przed dzwonkiem. W szkole byłyśmy do godzny15 bo zatrzymał nas nauczyciel od przysposobienia obronnego aby nam powiedzieć,że mamy mu pomuc przy sprzęcie. Strasznie nas nie lubiał zresztą z wzajemnoscią
.-Paulina nie zdążymy iść do domu i do studia jeszcze i tej godzinie są korki.
-Kurde no że to akurat dzisiaj musiało sie stać.
- Nie mamy wyjścia musimy iść w mundurach
-Oszalałaś tak?
-Chcesz spełnić marzenia czy mnie?!
-Chce
-To ruszaj dupsko i idziemy
-Ok
-Ej dziewszyny czekajcie
-Co sie stało Łukasz?
-Słyszałem jak gadałyście na lekcji o tym,że chcesz spełnić swoje marzenia i  chcemy Cie w tym wspierać
- Ok to chodźmy.
Łukasz był naszym dobrym przyjacielem nigdy mnie roztawał sie ze swoim sprzętem do miksowania muzyki nie wiem jak to sie nazywa ale jest w tym naprawde niezły. Razem z nim byli jeszcze Iza Mariusz Sandra  wszyscy razem chodziliśmy do jednej klasy więc wszyscy mieliśmy mundury. Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Paulina była strasznie zestresowana,wszyscy próbowaliśmy ją jakoś rozśmieszyć ale nie wychodziło to nam za dobrze. Nareście przyszła jej kolej i weszła na scene kiedy usłyszała pierwsze dziwęki swojej piosęki nie mogła wydusiś z siebie ani jednego słowa.
-Jaa przepraszam na chwile-Powiedziała i uciekła ze sceny prosto do nas-Nasta ja nie dam rady sam zaśpiewać.Prosze pomóż mi
-Ale jak ja mam... Ja nie umiem śpiewać
-Prosze Cie. -Widzialam w jej oczach smutek
-Yyyy no dobrze ale co pzrecież
-Pamiętarz piosenke którą śpiewałyśmy w gimnazjum?
-Tak. Ale wtedy Łukasz nam ją....
-A ja dalej mam tek dwa kawałki. Chodzicie
-Ale ja...
-Prosze Cie
-Dobrze chodźmy-Nie wiedzialam co mam zrobić była strasznie zesresowana. Podczas kiedy Paulina z nami gadała minęły dwa kolejne występy,w tym czasie też wszystko uzgodniłyśmy z organizarorem i innymi dostalam mikrofon i już wchodziłyśmy na scene. Miałyśmy zaśpiewać piosenke Zendaya Coleman -Something Dance Fof. Ja śpiewałam pierwsza. Łukasz dał mi znak,żebym już zaczynała. To ten czas boje sie ale robie to dla nie to jej marzenie pomoge je spełnić. Kiedy już kończyłam swoją zwrotke  odwróciła się Justyna a Łukasz zaczął działać i zmienił muzyke tak alby Paulina mogła zacząć śpiewaś ja wtedy przeszłam troche do tyłu koło Łukasza Podczas kiedy przechodziłam odwrócił się Marek. Wkońcu przyszedł czas na to,że śpiewałyśmy razem
ale każda swoją piosenke wtedy odwróciła się Edyta i
Chłopacy.Kiedy nas zobaczyli chciało mi się śmiać  z ich min. Skończyłyśmy śpiewać a wszyscy wstali i bili nam brawo na stoją co nawet Łukasz podszedł do nas i zaczął nam gratulować.Kiedy już skończył wziął swój sprzęt i chciał wychodzić
-A Ty gdzie chłopie uciekasz?-Papytał sie Baron
-Bo ja tylko pomagałem.
-No właśnie stawaj z dziewczynami.
-Jak sie nazywacie? -Zapytała Justyna
-Ja jestem Anastazja
-A ja Paulina
-Jesteście cudowne,takie słodziutkie.Chodźcie do mnie.Powiedziała Edyta
-Ej no nie ma tak. Ja bardzo bym chciał jak i również Tonson ale on jest teraz w innym świecie żebyście procowały z nami. Co nie Tomek?-On nic jednak nie odpowiedział ciągle patrzał się na Pauline. -O i widzicie popsółyście mi Tomka
-Dziewczyny możecie mi coś powiedzieć?-Zapytała sie Justyna
-Oczywiście
-Czemu akurat mundury?-Wtedy spojrzałam sie na siebie i zaczęłam sie śmiać. Tak jak Paulina
-Bo jesteśmy prostonze szkoły a i pozdrawiamy pana Hejho
-Łukasz wybuchł śmiechem aż położył się na parkiet
-Wracając do waszegi występu jesteście naprawse genialne i chce was w swojej dróżynie.-Powiedział Marek.Potem każdy pokolei zaczął nas namawiać żeby pójść do jego dróżyny
-Dziewczyny wybierajcie już ale chodzicie do nas. -Powiedział Baron
-Alek głupi jesteś damy mają do nas iść my idziemy do nich.-Powiedział Tomson i oboli wstali z fotela i zmieżali w naszą strone.
-Za mundurem chłopcy sznurem-Zaśmiała sie Edyta.
-Chłopaki tak nie wolno.-Powiedziała Justyna a oni do nas podeszli i wzieli nas na ręce i nieśli w strone swolego fotela.Obie z Pauliną wiedziałyśmy do kogo chcemy iść
-I co już wybrałyście?-Zapytał Baron
-Tak
-To kogo wybieracie
-Narpierw odstawcie nas na spowrotem na nogi.
-To mówcie-Powiedział Marek
-To wybieramyyyy- Chciałyśmy troche potrzymać ich w niepewności
-Dziewczyny no-Tomek był strasznie niecierpliwy a my specjalnie patrzyłyśmy się na Justyne.
-Chłopaków!!
-Taaaaaak!!-Krzykneli chłopacy. Zaczeli nas ściskać a z Łukaszem przybili pione i powiedzieli,że chcą jego nr telefonu cieszyłam się bo może pomogą mu rozwinąć swój talęnt.Po wszystkim wyszliśmy ze studia i każdy z nas poszedł w swoją strone. Ja z Paulina po 40 minutach doszłyśmy do swoich domów. Zrobiłam sobie kanapki i herbate i poszłam do swojego pokoju. Kiedy przegłądałam facebooka dostałam wiadomoś

Od:Wojtek
 Hej. Mam nadzieje,że wszystko ok. Nie zrozum mnie źle ja poprostu się martwie

Do:Wojtek
 Hejka. Wszystko jest jak najbardziej dobrze ;). Nie masz
 czego się martwić,nie zapominaj,że jestem już duża :D

Od:Wojtek
  Za wysoka to nie jesteś :P :D

Do:Wojtek
   Przy  Tobie nikt nie jest wysoki :)

Od:Wojtek
   Spotkamy sie jutro po szkole?

Do:Wojtek
 Jasne ale chyba nie ide do szkoły nie chce mi sie zabardzo.

Od :Wojtek
 I prawidłowo ;).Przyjade do Ciebie o 4

Do Wojtek
 Że co!?

Od Wojtek
   Ups sorki miało być o 14.

Do Wojtek
 Oki :D

 Od Wojtek
 To jesteśmy umuwieni :D :*

Do Wojtek
 Tak :* :P

Pisaliśmy jeszcze przez jakś czas i zasnęłam


#Mamy kolejny zordział. Dziękuje za cierpliwość a jednosześnie przepraszam,że tak długo. Pozdrawiam






niedziela, 9 sierpnia 2015


Rozdział 6 


Wojtek

Kiedy dojechałem nie wiedziałem co się dzieję.Tłum ludzi zebrał się przed wejściem do Tarasów. Podeszlem żeby zobaczyć co się stało a przy okazji sprawdzić czy gdzieś tam jest moja przyjaciółka.
-Co sie stało-Zapytałem bo nic nie widziałem.
-Jakaś świruska podeszła do jakiejś dziewczyny i uderzyła ją dość spotrym kamieniem.
-Ale jak,czekaj kamieniem? Anastazja!!!-Zobaczyłem ją kiedy ludzie,którzy mi ja zasłaniali zaczeli sie rozchodzić
-Znasz ją?
-Tak znam! Musze tam podejść-Powiedziałem i zaczęłem się przepychać.
-Prosze się odsunąć.
-Nie ja ją znam. Nazywa się Anastazja a to są leki,które powinna wziąść bo ma chore nerki.
-Dobrze pan pojedzie z nami do szpitala.-Powiedział ratownik,który razem z kolegą wkładali Nastke na noszach do karetki.

 *W karetce*

-Ej Paweł niezła jest.
-Zamknij sie idioto i podaj mi bandarz. I zastanów sie co gadasz.
-No co może nie prawda
-Zamknij ryja. To moja dziewczyna
-No to ci sie trafiło.A jak by co to...
-Nie no nie wytrzymam.
-Uspokójcie sie bo was wyrzuce z karetki i biec będziecie.
-Słyszałeś co on gadał. Sam się prosi.
-Ej spokojnie, nie możesz go teraz pobić bo jest na starzu i pod moja opieką jak wyjdzie dzisiaj z roboty to rób z nim co chcesz bo się mu należy a pozatym mam go już dość. A tak pozatym to Paweł jestem.-Powiedział starszy ratownik.
-Wojtek. Co z nią?
-Ma lekkie wstrząśnienie mózgu i siniaka na nodze nic pozatym.
-Nic poważnego?
-Nie jeszcze dzisiaj wyjdzie.
-Hej piękna. Jestem Janek
-Nie no przypierdole mu zaraz.
-Janek won od niej do tyłu sie cofnij.
-Pani Anastazjo, prosze otworzyć oczy.Pani Anastazjo.
-Co sie dzieję?
-Przebudziła się na chwile. Dobra jesteśmy wyciągamy-Powiedział Paweł i razem z tym drugim wyjechali niszami z karetki i podjechali na oddział ratunkowy ja byłem zaraz za nimi.
-Na sale 169 z nią szybko. A pan kim jest?
-Chłopakiem, znaczy jej chłopakiem jestem.
-To niech pan tu zostanie
Zrobiłem tak jak kazał lekarz i zostałem na korytarzu. Po 30minutach lekarz wyszedł z sali.
-Co z nią?
-Lekkie wstrząśnienie mózgu i pare siniaków jest przytomna,czekamy tylko na wyniki badań jak wszystko będzie dobrze to za 3 godziny będzie mogła zostać wypisana.
-To dobrze. A czy mogę do niej wejść?
-Jasne. Jeśli by były jakieś pytania to będe w gabinecie na końcu korytarza.
-Dobrze dziękuję.- Powiedziałem i weszłem do sali mojej ,,dziewczyny". Nie leżała na niej sama tylko z jakąś dziewczyną,która spała. Ona sama miała podłączoną kroplówkę. Leżała na boku wpatrzona w ściane.
-Cześć-Nie usłyszałem odpowiedzi.
-Nastka tu ziemia-Powiedziałem stojąc w tym samym miejscu. Przestraszylem się i podeszłem do łóżka
-Nastka!!
-hmm... Co? O Wojtek cześć. Co Ty tu robisz?
-Jezu człowieku musisz tak krzyczeć całą noc nie mogłam spać a kiedy już zasypiam to sie drzesz...-Powiedziała cichym ciężkim głosem dziewczyna obok.
-Przepraszam
-Nic sie nie stało tylko już tak nie krzycz.Prosze Cię.
-Nie no ok i sorki jeszcze raz.
-Ok. -Powiedziała i popatrzyła się na Anastazje.-O kogo ja tu widzę Anastazja.
-Kurna tylko jej tu brakowało.-Powiedziała po cichu ale i tak ją usłyszałem.-Cześć Gośka...Co sie stało,że leżysz?
-Nie tylko ty jesteś chora w rodzinie.
-No dobra. Czemu leżysz?
-Na...
-Dzień dobry Panią i Panu. Jak się Gośka czujesz dzisiaja?
-Eh dobrze całkiem kiedy wyjde.
-Ty sie nie śpiesz z wyjściem bo przez tego twojego robaczka w brzuchu to jeszcze poleżysz długo.
-Zaraz jakiego robaczka. Gocha co ty zrobiłaś?
- Nie ważne.
-Jak nie ważne. Nie rób sobie jaj.Tasiemiec?-Kiedy Nasta to powiedziała to jej kuzynka tylko spóściła głowę a lekarz pokiwał dyskretnie na tak.
-Gośka po co to zrobiłaś.
-Bo jestem gruba i sie ze mnie naśmiewają.
-Nie jesteś gruba.Schudłaś i to dużo przez to,że dużo ćwiczysz. A pamiętarz jak się ze mnie śmieli bo nie umiałam powiedzieć litery ,,R''?
-Tak. Nie dałaś się im
-No właśnie. Nawet teraz zdaża mi się powiedzieć lowelek.-Powiedziała i wszyscy się uśmiechneli.
- Masz racje.-Wtedy się przytuliły i Anastazja wróciła na swoje łóżko.
-A wracając do pani to mamy już wyniki banań i może pani już wychodzić
-Tak szybko
- Też nie przypuszczałem,że tak szybko to potrwa.Tylko jedno ale.
-Tak?
-Musi się panią ktoś zająć.
-Czemu?
-Bo dostaniesz ode mnie recepte na leki,które będziesz musiała brać z rana i będziesz troche... Jak by to powiedzieć...
-Zamulona?
-No tak mniej więcej.No to z mojej strony to wszystko. A zapomniał bym za tydzień do kontroli.
-Ale przecież mam jeszcze szkołe? Z rana...
-Ale oceny już są wystawione.Wiem bo moja córka chodzi do szkoły.
-No ok. Ale zwolnienie lekarskie i tak by sie przydało.
-Będzie razem z wypisem. To ide po do jutro mnie tu zatrzymacie. A Ty Gocha leżysz i odpoczywasz.
-Ta wiem
Lekaż poszedł po wypis a ja patrzyłem sie na Nastke jak w obrazek,nie moglem oderwać od niej wzroku.Stałem tak i się patrzłem dopuki nie przyszedł lekarz
-Oto wypis,recepta i zwolnienie lekarskie. Za tydzień do kontroli. I to wszystko już was nie trzymam. Zdrowia życzę. Dowidzenia.
-Dowidzenie.-Powiedzieliśmy churem i już mieliśmy wychodzić ale moja przyjaciółka cofnęła się.
-Gocha śpisz?
-Nie
-To dozobaczenie. Jak chcesz to wpadne tu masz mój numer na wszelki wypadek.
-Ok to czekam na Ciebie a teraz ide spać.
-To dobranoc
-No pa.
-Dobranoc-Powiedziałem i się do mniej uśmiechnęłem.
Po chwili już byliśmy pod szpitalem.
-Em będziemy musieli się przejść do Tarasów na parking bo tam mam samochód.-I znowu nic nie odpowiedziała.-Anastazja co z tobą. Słyszysz?
-Co?
-Słyszałaś co powiedziałem?
-No mówiłeś o samochodzie
-Tak ale czekaj,czekaj.-Zauważyłem słuchawke w jej uchu- Cały czas słuchałaś muzyki?
-Yhm musiałam się troche rozluźnić i tak jakoś...
-A czego słuchasz-Powiedzialem i wzięłem jedną słuchawke.
-Słucham raz na rozluźnienie.No co lubie tą piosenkę
-Przyznaj,że lubisz jak śpiewam.
-Emm...
-O ty wredziocho to do domu na piechotkę wracasz
-Lubię tą piosenkę.
-A czemu akurat tą?
- Bo kiedy mam doła i jej słucham to bardziej sie dobijam
-Ale czemu ona nie jest na złapanie doła to jest właśnie zupełne jej przeciwieństwo...
-Ale kiedy tak jej słucham i pomyśle o niej to wiem,że jestem całkiem sama.
-Nie jesteś sama masz...M...Mame,tate, rodzeństwo,Pauline.
-No tak ale nie mam nikogo komu będe mogła powiedzieć o wszystkim i kto nie będzie sie z tego nabijać.-Powiedziala i się do mnie przytuliła.
-Bardo lubisz się przytulać.
-Nom. Na twoje nieszczęście bo jesteś obok.-Powiedziala i sie uśmiechnęla.Szliśmy i rozmawialiśmy zanim się obejrzałem byłem już oboj mojego samochodu.
-To co najpierw do apteki a później do szkoły.
-Szkoły?-Dziś niedziela.
-A to do szkoły jutro.
- Tak ale jutro pójde sama.
-Nie ma takiej możliwości przyjade do Ciebie i pojedziemy razem
-Dam rade sama.
-Wiem ale ja chce zobaczyć szkołe od środka bo dawno nie widziałem. Wsiadaj już i nie gadaj.-Oboje wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmh w strone apteki.Nastka poszła po leki a ja poczekałem. Po chwili już była.
-Aż tyle?
-No co ja poradze to co na recepcie było to kupiłam-Kiedy to powiedziała wypadł jej parago,który wylądował przy moich stopach więc go podniosłem.
-238zł za trzy opakowania po 30 tabletek. Oni chyba sobie jaja robią.
-Przestań.-Powiedziała i wyrwala mi paragon z rąk
-Przepraszam, ale to chore,że tyle pieniędzy zapłaciłaś
-Musiałam.Nic na to nie poradze. Możemy już jechać.
-No dobrze. Możemy pojechać do jakiegoś marketu bo mam lodówke pustą.
-Ok.
W samochodzie nastała cisza. Nastka chciała już wsadzać słuchawki do uszu ale zdążyłem temu zapobiec
-Zostaniesz dzisiaj u mnie na obiedzie?
-Nie wiem
-Prosze
-A kto gotuje?
-Ja
-No to zostane
-To super.-Po chwili dojechaliśmy do Marketu. Wziełem duży koszyk i zaczeliśmy wspólne zakupy.
-Wojtek
-Tak Kochanie?
-Co?
-W katerce powiedzialem,że jestem twoim chłopakiem żeby mi cokolwiek powiedzieli.
-Aaaa.  To pomysłowy jesteś.
-To co chciałaś?
-Chciałam się zapytać co mój chłopak będzie robił na obiadek?
- A pizze zrobię
-umiesz?
-No jasne.
-No to muszę to zobaszyć.
-Jakie wino. Czerwone czy białe?
-Czerwone.
-A i jeszcze popcorn.
-Szykuje się jakiś seans filmowy?
-A może i tak.
-Łozowski co ty kombinujesz?
-Ja nic.
-Coś nie wierzę
-To uwierz Kotku.
-Dobra już nie jesteśmy w szpitalu.
-No i co. Ale gdyby coś teraz się stało to ludzie by potwierdzili.
-Oj przestań już
-No dobrze na jakiś czas mogę przestać.
Kiedy tak gadaliśmy dojechaliśmy do kasy. Zapłaciłem i oboje wyszliśmy z marketu zbliżając się do samochodu.
 Schowaliśmy zakupy i pojechaliśmy do mnie.
-Chcesz coś do picia?
- Nie
-yhm...
-Przecież mówiłam,że nie chcę nic do picia
- Zobacz,która godzina...
-No tak już biore...
-Grzeczna dziewczynka.
-Z której strony?
-A co nie jesteś grzeczna?
-Może i jestem może i nie.
-Nie wierze
-Nie musisz
-Ale chce-Powiedziałem i powoli podchodziłem do blatu na którym siedziała.Ta owineła ręce wokół mojej szyji a ja ją przybliżyłem do siebie. Powoli zaczeliśmy zbliżać swoje twarze aż w końcu się to stało.Zaczeliśmy się całować. Atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Ściągnęłem ją z blatu i usiadłem na  krześle nadal sie całując i sadzają ją sobie na kolanach. Przybliżyłem ją do siebie bardziej a ta otarła sie o moje krocze. Oderwała sie ode mnie i spojżała w dół.
-Ktoś się obudził...-I spojżała na mnie
-On już długo nie śpi...
-Wojtek?
-Tak?
-Co z tym obiadem?
-Jest w piekarniku?
-Już-Powiedziała zdziwiona i zeszła mi z kolan. Podeszła do piekarnika i zrobiła głupią mine...-Yyy jak?
-Mam swoje sposoby.
-Ja też i stwierdzam iż kupiłeś ją zamrożoną
-Skąd...
-Opakowanie... Nie trafiłeś do kosza...
-Chodź do mnie.
-A po co?
-No chce zobaczyć tą niegrzeczną dziewczynke...-Powiedziałem a ona zaczełe powoli podchodzić i usiadła mi na kolanach. Zbliżyła swoją twarz do mojej i sie uśmiechnęła.Zaczeliśmy się całować ona się oderwała
-Ile chcez kawałków?-Powiedziała i zeszła z kolam ustała przedemną  i się uśmiechnęła.
-Ach nie ładnie tak...Co ja teraz zrobie?.
- Wymyślisz coś. Nie wiem jak ty ale ja jestem głodna
-No ja też bym już coś zjadł. Wyciągnij talerze a ja zrobię reszte.-Oboje zjedliśmy i usiedlismy przed TV.
-Ja już będe szła do domu.
-Zostań.
-Nie moge. Musze już iść.
-To ja Cię odwiozę.
-Nie musisz
-Nie to dobrze bo już myślałem,że będe musiał się gdzieś ruszać
-No na szczęście nie musisz. No to pa do jutra.
-Czekaj żartowałem odwioze Cię. Nie będziesz sama szła zaraz się ściemni.
- No ok.
-Wyszlismy z domu i poszliśmy do samochodu. Po 15 minutach byliśmy na miejscu.
-No to...
-No tyo do jutra pa. Dziękinza podwózkę-Powiedziała i pocałowała w policzek.Szybko wyskoczyła  z samochodu nie dając odpowiedzieć . Kiedy była przy dzwiach pomachała mi i weszła do domu a ja odjechałem. Kiedy juz wróciłem do domu i usiadłem w salonie zobaczyłam,że zostawiła bluze na kanapie. -Jutro jej oddam. -Pomyślałem i poszłe do łazięki wziąść prysznic. Kiedy skończyłem odrazu poszedłem do sypialni i położyłem się spać.


# No i mamy już kolejny rozdział. Mam nadzieję,że się podoba. Trochę to trwała ale mam małe kłopoty ze zdrowiem i leżałam w szpitaly bez internetu więc też prosze o wyrozumiałość. Kolejmy rozdział postaram się dodać jak najszybciej. Pozdrawiam ;) :*

czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 5

Wojtek  *dom*

Obudziłem się po 11 godzinie Anastazji już obok mnie nie było pomyślałem,że jest w kuchni. Ubrałem się i poszedłem do kuchni na chwile jeszcze zajrzałem do salonu jednak był w nim tylko Tomson i smacznie spał poszłem do kuchni ale tam nikogo już nie było. Podeszłem do lodówki i wyciągnęłem z niej butelkę zimnego mleka i wody dla Tomka,który pewnie zaraz by sie obudził. Wzięłem miske i nasypałem sobie do  niej płatków i nalałem mleka.Kiedy jadłem do kuchni wszedł skacowany Tomek.
- Cześć. Tabletki tam gdzie zawsze a woda koło lodówki.
-Hej i dzięki właśnie miałem o to zapytać
-Cześć wszystkim-Powiedział już trochę trzeźwiejszy   Baron
-YYY gdzie ty spałeś?
-Ja w wannie
-Co?! Przecież byłem niedawno tam i sie... Nie no wkręcasz
- Toć to nie moja wina żeś tak sie zamyślił,że mnie nie zobaczyłeś.Ale spokojnie nic nie widziałęm bo jeszcze spałem.-Powiedział i sie śmiał
-Jak ty tam zasnęłeś?
-Bo musiałem skorzystać a jak już skorzystałem to mi się nie chciało wracać to sie położyłem  i jakoś tak zasnęłem
-Hahahaha!! Jednak jesteś głupi-Powiedział Tomek kiedy ledwo co połknął tabletkę
-Ej gdzie są wszyscy tak w ogule?-Zapytałem z nadzieją,że coś wiedzą
-Paulina pojechała z Anastazją z rana samego,chyba z Torresem i Ewą jak pewnie o to nie ci chodzi.
-Jak z Ewą?
-On miał jeszcze troche alko w sobie więc zadzwonił
-ehh no dobra...Zaraz przyjde ide po telefon
-Ok
Poszłem do sypialni po telefon i zobaczyłem,że koło łóżka jest jakieś opakowanie z lekami w środku
-Pewnie musiała je zgubić jak wychodziła.-Powniedział Tomek
-Pewnie tak.Musze jej to oddać
-Z pewnościom.Stary ja już lece do domu sie kimnąć
-Ta jasne tylko jestem młodszy od ciebie więc...
-Dobra nie łap mnie za słówka młody. Nara
-No cześć
-A no tak Baruś jedzie ze mną
-no ok.
-Zadzwoń do niej
-Tak wiem mamusiu
-Grzeczny chłopiec
-Dobra spadaj
-Cześć synku-Powiedział i sie śmiał jednocześnie tak jak ja.
Wzięłem telefon i zobaczyłem,żę mam wiadomość o Nastki;

Od. Nastka
 Hej Wojtek.
  Chciałąm się tylko zapytać czy nie zostawiłam gdzieś takiego biało-niebieskiego opakowania z lekami w środku?Bo nigdzie nie mogę ich znaleźć? Prosze odpisz jak najszybciej :(

Wiadomość dostałem pare minut temu więc odrazu odpisałem:

Do. Nastka
 Hej Nastko :* Tak zostawiłaś leżały koło łóżka jak chcesz to mogę zaraz ci je przywieść.

Od. Nastka
 Dzięki wielkie już myślała,że zgubiłam.Możę spotkajmy się w Złotych Tarasach za 30 minut?

Do. Nastki 
 Jasne już się zbieram do zobaczenia :* za  niedługo :D 

Odpisałem i szybko poszedłem się przygotować do spotkania.Nie wiedziałem jednak  co mnie na nim spotka. Kiedy już wychodziłem z do mu miałem jakieś dziwne przeczucie,że coś się stanie. Kiedy dojechałem już do Tarasów nie wierzyłem w to co zobaczyłem




# Przepraszam,że taki krótki :(.następny rozdział postaram się napisać dłuższy. Komętujcie i mówcie czy się podoba czy nie. Pozdrawiam :* :D

poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozdział 4

Anastazja *don*
 kiedy weszłam już do domu moja przyjaciółka nie spała tylko była w kuchni i robiła śniadanie. Zastanawiałam się czy opowiedzieć jej o tych snach i o tym,że spotkałam Łoza w aptece.
-Hej. Gdzie  byłaś?
-Hej. W aptece. Jak sie spało?
- Bardzo dobrze
-Ej wiesz,że jak chcesz iść na przesłuchania w poniedziałek to nie możesz iść do  szkoły
- Tak wiem. ą ty nie idziesz? Przecież miałaś mnie wspierać
- tak wiem ale w the voice  będzie grało Afromental iii...
- Ale przecież nie wiadomo czy pójdziemy pamiętasz masz układ? Nie mogę iść tam sama.Ale czekaj czego ty sie boisz przecież dzisiaj idziemy na zlot, na ich zlot. Wiesz zlot fanów Afromętal. Więc powiedz o c chodzi?- Wtedy opowiedziałam jej o wszystkim, o snach i o spotkaniu w aptece.
-Zaraz czekaj po tym co mi powiedziałaś i to jego zachowanie w aptece... Wygląda na to,że ty też mu się śniłaś i to chyba nie raz.
-No wiem i dlatego się boje o jeśli to prawda to pewnie będzie chciał pogadać a ja się tego boje trochę
-Nie myśl teraz o tym bo zobacz jak jest późno a na zlot i tak idziemy więc nie  gadaj tyle tylko jedz.

-Ehh no dobrze.-Powiedziałam i z niechęcią zjadłam śniadanie. Nie za bardzo chciałam iść na ten zlot bo  nie wiedziałam co mnie tam czeka.Po zjedzeniu śniadania poszłyśmy do pokoju żeby coś wybrać na ten zlot.Paulina ubrałam to:

 A ja to:

Kiedy już się ubrałyśmy zeszłyśmy na dół do salonu.
-Mamy jeszcze dwie godziny więc możemy już powoli iść
- No to idziemy.-Powiedziałam i się uśmiechnęłam.Próbowałam nie myśleć o Wojtku i nawet całkiem dobrze i to wychodziło.
-Widzę,że humorek ci się poprawił
- A żebyś wiedziała,że tak. To jak idziemy?
-A no właśnie idziemy czy jedziemy?Bo ja bym chciała jeszcze do klubu zajść i zabalować trochę bo w końcu sobota.
-Dobry pomysł. Dobra to po zlocie pójdziemy na impreze. Ja moge prowadzić bo prawko mam ale mój samochód w mechanika jest więc mamy problem
- To pojedziemy moim
-No tak. Nadal nie mogę się przyzwyczaić,że masz samochód
- Dobra chodź już do długa droga przed nami.
- Haha ta już lecę.- Kiedy doszłyśmy do domu mojej przyjaciółki od razu weszłyśmy do samochodu.  Paulina  miała przy sobie kluczyki.Włożyłam kluczyki do stacyjki i ruszyłyśmy. Na miejscu byłyśmy po 30 minutach.Postanowiłyśmy,Ze Paulina poczeka w kolejce a ja pójdę po coś do picia do sklepu.Gdy tak szłam zobaczyłam mojego byłego chłopaka obciskującego się z Olką.Nie wiedziałam jak on mógł mnie zdradzić z nią. Rozkleiłam się i poszłam usiąść na ławkę. łzy leciały mi p[o policzkach strumieniami,czułam ciągle coś do niego mimo tego co mi zrobił.
-Może chusteczkę?-zapytał mnie obcy mężczyzna jednak jego głos był mi znamy ale  nie wiedziała skąd
-Nie dziękuje mam swoje-Powiedziałam wyciągając paczkę chusteczek 
-Ty pewnie na zlot-Powiedział siadając koło mnie.
-Tak ale chyba zrezygnuje i pojade do domu.W tym momęcie wyciągnęłam  telefon z torebki żeby sprawdzić godzinę. była 18:30. Za pół godziny miał rozpocząć się zlot i tej porze powinna wziąść leki.Przypomniał mi sie wtedy moje sny. Zastanawiałam się czy podnieść głowę do góry bardzo sie wahałam.Ale w końcu to zrobiłam.-O kurde-tylko to udało mi się wyksztusić było identycznie jak w pierwszym śnie.Wtedy oderwałam swój wzrok od Łoza,który próbował coś powiedzieć ale nie wiedział co. Spojrzałam na droge ,którą szli Miłosz Z Olką zatrzymali się przy drzewie i zaczeli sie obciskiwać dalej nie mogłam na to patrzeć robiło mi się niedobrze.-Dlaczego on mi to robi.Powiedziałam po cichu do siebie  i zaczełam znowu płakać.
-Ej nie płacz przez tego idiotę.On nie jest wart twoich łez. Nie płacz już-powiedział i mnie przytulił. 
-Jak w tym śnie.-Powiedziałam znowu sama do siebie ale tym razem ciszej.
-Śniłem ci się?
-yyy tak śnisz już ni się od jakiegoś czasu...-Powiedziałam i spuściłam głowę w dół.On wtedy delikatnie podniósł mi ją swoją dłonią. Nie wiedziałam nawet jak i kiedy to sie stało ale pocałował mnie. Nie da się opisać tego co wtedy czułam.Kiedy już się od siebie oderwaliśmy on mnie przytulił i szepnął mi do ucha.
-Jesteś panią moich myśli i marzeń teraz i już zawsze.
-Ale...-Nie wiedziałam co powiedzieć   on wtedy znowu mnie pocałował.
-Chodźmy już na ten zlot.
-Ale ja jestem Z przyjaciółką
- Masz jej jakieś zdjęcie?
-Tam trzymaj-I podałam mu telefon.
- No to chodź 
-Ok.Tylko ja jeszcze muszę do sklepu  zajść.
-No to chodź.-Powiedział i złapał mnie za rękę. W sklepie kupiłam dwie nestea i wróciłam do Wojtka który czekał przed sklepem.
-No możemy już iść.-Powiedziałam a on znowu złapał mnie za rękę.-Gdzie my idziemy?
-Za kulisy chyba,że chcesz być gnieciona przez te tłumy
-Wiesz co dobry pomysł te kulisy ale co z Pauliną
- Sprawa załatwiona wysłałem jej zdjęcie dla Tomsona a on już się nią zajmie
- yyyy....
-To znaczy,że już na ciebie czeka za kulisami. Bez skojarzeń
-Ale jakie skojarzenia,co ci po głowie chodzi?
- MI to... Ej dobra jesteś. Zgasiłaś mnie.
-Ale ja nawet nie próbowałam.-Oboje zaczeliśmy się śmiać. Kiedy doszliśmy do klubu  do zlotu został 5 minut. Paulina stała z Tomsonem i oboje się śmiali.
-No w końcu gdzieś ty była miałaś iść do sklepu obok a nie bo domu po picie.
-Długa historia.
-Czy chodzi tu o ten sen?
-Em opowiem ci jak już wrócimy do domu
-Ale jak wrócimy do domu to ja nie będe w stanie cię słuchać-wtedy Tomson i Łozo    podeszli do nas.
-Czy w planach macie dzisiaj jakąś imprezkę?-Zapytał sie Tomek
- No można tak powiedzieć
-Ej chłopaki impreza!!!!!-Krzykneli oboje a reszta zespołu od razu podbiegła do nas
-Kiedy i gdzie?-Zapytał sie Śniady skacząc Dziamasowi po plecach.
- Po zlocie i jeszcze nie wiemy gdzie- Powiedziała Paulina.
- Idziemy z wami!!!! Możemy??
-Jasne,że nie...Żartowałam jasne,że możecie 
-Jeee impreza impreza.-Krzyczeli każdy do siebie.
-Nastka 
-hmm?
-Leki...
-A no tak dzięki- Kiedy już wyciągnełam opakowania po lekach wszyscy sie na mnie krzywo patrzyli-Emm mus to mus.-Powiedziałam bo nie miałam pojęcia co zrobić.
-Chłopaki na scene-Krzyknął ich menażer.Chłopaki poszli a mi i mojej przyjaciółce zaczęło się nudzić bo nic nie widziałyśmy.Postanowiłyśmy,że pójdziemy na widownie.Ochroniarz był bardzo miły więc pomógł nam wejść pod scene. Kiedy chłopacy nas zobaczyli  tylko sie uśmiechneli. Kiedy grali piosenkę Love Song  Wojtek puścił  mi oczko  a ja sie uśmiechnęłam. 
-Boże Łozo puścił mi oczko widziałaś-Powiedziała dziewczyna stojąca obok mnie
-Tak jasne widziałam- Powiedziałam i się uśmiechnęłam. Zlot skończył się po godzinie. Chłopaki rozdawali autografy dla fanów.Paulina wpadła na pomysł żeby podejść do nich i też wziąść ja stwierdziałm,że też wezmę dla siostry bo też ich lubi.
-Hej mogę autograf.-Podeszłam do Łoza i uśmiechnełam się on zrobił to samo
-No jasne dla kogo?
-Dla Ani.-On na mnie spojrzał się pytająco?
-Em moja siostra was kocha. -On chyba zajarzył o co chodzi. To samo zrobiłam chłopakami. Kiedy już miałam wszystkie autografy  zrobiło mi się duszno więc wyszłam przed klub i usiadłam na murku.
-Czemu wyszłaś?
-Duszno tam trochę. a ty czemu nie rozdajesz autografów?
-Skończyłem już
-Jasne. Do Ciebie była najdłuższa kolejka...
-Ale już skończyłem.To co robimy?
-Czekamy na resztę i idziemy do klubu
-Ale wiesz,że im sie troche zejdzie.
-Wiem
-I masz zamiar siedzieć na zimnym betonie z chorymi nerkami?
-Skąd to wiesz?
-W aptece.
-Dobra nie kończ.-Wstałam i szłam w kierunku samochodu.
-Czekaj
-Co?
-Nie bądź zła ja  wtedy chciałem wiedzieć...
-Dobra nie ważne.
-Ważne bo teraz nie  będziesz chciała ze mną gadać.
-Nie gadajmy o tym,że jestem chora ok?
-No dobrze-Wtedy podszedł do mnie i mocno przytulił
- Co ty robisz?
-Przytulam cie?
-Ale po co.-i wtedy zobaczyłam Olkę idącą w naszą stronę
-Hejka. moge autograf?
-Ta masz jakąś kartke?
-Nie ale może na koszulce
- No dobra.-Ona wtedy wzieła swoje długie blond włosy do tyłu.
-A ty co robisz?
-Nie chce żeby ci przeszkadzały  
-Spokojnie nie przeszkadzają.Daj rękę
-Ale ja chciałam na koszulce.
-No a koszulke masz na długi rękaw więc
-Ale ja chciałam w okolicach biustu
-Ale mi będzie nie wygodnie pisać bo masz za duży dekolt
-Czekaj jednak mam kartke.-Ona dała mu kartke a on jej sie podpisał. Spacerowaliśmy i rozmawialiśmy.Po 15 minutach wróciliśmy pod budynek w którym był zlot.Chłopacy z Pauliną właśnie wychodzili.
-To jak możemy jechać
 - Jasne
-To chodź do samochodu 
-Ej ale zaraz ja mam lepszy pomysł
- Czyli.
-Jedziemy na domówke
-Gdzie?
-No do mnie-Wojtek popatrzał na mnie i patrzał czy sie zgodze.
-Ja sie zgadzam ale nie wiem jak Nastka?
-W sumie to ja też ale najpierw będę musiała skoczyć do domu na chwile.
-Ok to spotkamy sie na miejscu.
-Ale my nie wiemy gdzie ty mieszkasz?
-To ja pojade z wami bo i tak z Baronem przyjechałe więc swoim samochodem nie jestem i odrazu pokaże wam droge.
- OK to za godzine u mnie.
- NO to do zobaczenia później-Powiedziałam i chciałam już   odejść ale ojtek złąpał mnie za rękę i obkręcił do siebie.
- tak bez pożegnania?
-Przecież jeszcze sie zobaczymy dzisiaj
-No ale prosze....-Zrobił mine szczeniaczka
-Daj mu tego buziaka bo tak będziemy stać do jutra- Zaśmiał się Śniady a Łozo zaczął się szczerzyć. Nie miałam wyjścia i chciałam pocałować w policzek ale  on specjalnie odwrócił głowę  i pocałowaliśmy się w usta.
-JEST!!
- Dobra o  niech sie dalej cieszy a my jedziemy-Powiedział Tomson wołając mnie do samochodu. Wsiadłam odpalilam samochód i ruszyliśmy w strone mojego domu po 30 minutach byliśmy na miejscu
-To wy poczekajcie a ja szybko wezme to co mam wziąść.
-ok-powiedzieli zgodnie a ja wyszłąm.
-Szybko wbiegłam do swojego pokoju i wziełam małą czarną torbę z nike i wsadziłam do niej pare rzeczy swoich i mojej przyjaciółki, spakowałam do niej jeszcze swoje leki i wyszłam z domu zamknełam go na klucz i poszłam do samochodu.Wsadziłam torbę do bagażnika i weszłam na miejsce kierowcy. Tomek nie miał prawa jazdy ze sobą więc tłumaczył mi jak jechać. Po 20 Minutach byliśmy na miejscu.Kiedy weszliśmy do środka  wszyscy już tam byli.
-To co zaczynamy-Powiedział Alek stawiając na stole dwie finlandię
-Mi nie lej bo ja nie pije-Powiedziałam a wszyscy się na mnie popatrzyli.
- ja też nie będe pił
-Dobra to,że Anastazja nie pije to rozumiem ale,że ty?
-Co Łozo nie pije??
-A co w tym dziwnego-Powiedział i poszedł do kuchni po różne soki i colę- Nie wiedziałem co lubisz.
- Sok pomarańczowy jak masz
-Jasne już nalewam-Wszyscy patrzeli się na nas jak na idiotów
- Paulina ty będziesz pić co nie?- Powiedział z nadzieją Alek
-Ja by nie piła.No jasne lej.
Zabawa powoli się rozkręcała wszyscy tańczyli,pili i śpiewali. Impreza skończyła się po godzinie 3 wszyscy już praktycznie spali tylko ja z Wojtkiem  siedzieliśmy i gadaliśmy
-Dobra idź już spać
-Ale nie chce mi się spać
- ta a ziewasz co chwile i z resztą ledwo siedzisz
-Em no ok. Gdzie mogę się położyć?
- Chodź na góre
-Yhm-Nie miałam siły iść Wojtek to zobaszył i wzioł mnie na ręce 
- Co ty robisz?
-Ledwo idziesz Więc eskortuję cię do pokoju. Przepraszam za bałagan nie zdążyłem posprzątać.-Powiedział i położył mnie na łóżko.I pocałował w czoło.-Dobranoc
-Zostań ze mną. Prosze
-Na pewno
-Tak.
-OK-Powiedział i usiadł pod ścianą 
-Co ty robisz?
- Siedzę
-Chodź tu się kładź koło mnie i się nie wydurniaj
- Jesteś pewna?
-Tak chodź-Kiedy to powiedziałam on wstał z podłogi i położył się koło mnie
-Na pewno chcesz żebym tu z tobą był?
- Jak nigdy wcześniej a teraz śpij
Po jakiś 10  minutach zasnęłam przytulona do Wojtka on zasnął zaraz po mnie.




# KOMĘTUJCIE PISZCIE CZY SIĘ PODOBA. PRRRROSZE